sobota, 16 kwietnia 2016

Wiejski płot

Uwierzycie że to zdjęcia zostały zrobione w połowie lutego?
Wystarczył brak śniegu, odrobina słońca, wiosenna stylizacja, aparat i mamy już w zasadzie prawie lato na dworze :) 
Dziś z nami znów JJ.
Bo jest prawowitą właścicielką butów które najbardziej pasowały do tej stylizacji.
Bo kolor jej oczu był najbardziej zbliżony do oczu bluzeczki (tak, to nie jest pomyłka).
Bo nie zdążyłam się jeszcze nacieszyć jej grzywką.
Bo chyba w ogóle nie zdążyłam się nią jeszcze nacieszyć.

Do you believe that this pictures were taken in the middle of February?
No snow, a little bit of sun, spring outfit, camera and we almost have summer outside :)
With us JJ again.
Because she owns black shoes, that fit best to the clothes.
Because the color of her eyes is almost the same as eye from blouse (yes, this is not a mistake).
Because I still enjoy her bangs.
Because I still  enjoy that I have her.


Jak już wspominałam, bez śniegu i bez trzaskającego mrozu nie umiem ubierać lalek zimowo. Bo jak tu robić zdjęcia puchowej kurtce kiedy pogoda wygląda na przynajmniej +20 stopni Celsjusza.
Poza tym stylizacje zimowe już mnie znudziły i marzył mi się powiew świeżości, a przecież nie ma nic świeższego niż wiosenna bryza :)

As already mentioned, without snow or frost I just can't dress dolls in winterclothes. How to take photos of down jacket when the weather looks to at least 20 degrees Celsius.
Besides,  winter outfits  bored me already, and I dreamed about  fresh air, and there is nothing fresher than a spring breeze :)


Kolekcja: no name
Modelki: Joy-Jules

















Zacznę od największego :)
Płot jest fatalny, okropny, obrzydliwy, ale to zawsze jakaś zmiana, a nie panorama z balkonu.
Płaszczyk już znacie, wykradła go Barbie Księżniczka do swojej sesji z Jednorożcem, ale nie wiecie że tuż przed tymi zdjęciami miał wylądować w śmieciach. Kołnierz strasznie się rolował, nie chciał ładnie leżeć w pionie, pomyślałam że wyrzucę. Jednak na szczęście przypomniałam sobie o pewnym technicznym wynalazku - tak zwanym żelazku :). On mógł mi pomóc. Popsikałam obficie wodą, potraktowałam dodatkowo dużą wilgocią, wysoką temperaturą i kołnierz momentalnie rozpłaszczył się jak uszy słonia. Jeszcze gorący i nieco wilgotny trafił spowrotem na lalkowe ramiona. Tym samym się uratował.
Jakoś tak się ułożyło, że po sukcesie bawełnianej sukieneczki z buźką dziewczynki w okularach ten motyw tak strasznie mi się spodobła, że postanowiłam wykorzystać tą inspiracje w kolejnych bluzeczkach. Przygotujcie się zatem na kilka takich "twarzowych" bluzek-body. Ale za to każda twarz będzie inna (choć wszystkie na bazie czarnego pisaka do tkanin).
No i jeansowa spódniczka. Tak bardzo lubię moje wszystkie jeansowe elementy że nie byłam w stanie doczekać się stworzenia całej kolekcji i wyskakują z pudełka przy okazji codziennych zestawień. 
Jestem wyjątkowo dumna z ręcznych przetarć.
No i chyba dzięki niej mogę zaryzykować stwierdzeniem że mamy kolejny bardziej rock&roll'owy zestawik :)

I'll start with the biggest :)The fence is terrible, horrible, disgusting, but it's always a change, and not a view from the balcony.Coat you already know, Barbie Princess stoled him  for her session with the Unicorn. But you don't know that just before  photos coat ended almost as agarbage. Collar rolled terribly, did not want to lie nicely.  Fortunately, I remembered about technical invention - called iron :). He could help me. I sprayed collar with plenty of water, I took extra high humidity, high temperature and collar immediately flattened like elephant ears. Still hot and  humid hit back at the doll arms.
After the success of cotton dresses with little girl with glasses,  "face" theme is one of my favorites and I  decided to use this inspiration on my blouses. Prepare yourself to more "facial" shirt-body. But each face will be different (although all based on black pen for fabric).And denim skirt. I really like my jeans. So much that I could not wait to create entire collection and now elements pop out of the box and making casual outfts. I am extremely proud of the hand rubs.

And because of that skirt, I may say that we have another rock&roll set :)

środa, 13 kwietnia 2016

Rock&Roll i mini kącik Pszczółki M

Choć na dworze było poniżej zera (sesja z lutego), u mnie stylizacyjnie wiosna. Przyznaję, że trochę się przeliczyłam, a w związku z tym i trochę przesadziłam. Siedząc w domu nie czuje się mrożącego krew w żyłach wiatru. Za to  jak wyleciałam tylko w kamizelce na sesję, zrozumiałam, że co widzi za oknem oko nie zawsze jest prawdziwe. Oczywiście że się zawróciłam, ale tylko w swojej sprawie. Lalki postanowiłam już nie przebierać. Szczególnie że dziś, po raz pierwszy od dawna pojawia się   tadaaaaaa! - biżuteria, a i sam strój chętnie sama bym na siebie zarzuciła.

W dzisiejszej sesji towarzyszyć mi będzie Daria. Pomyślałam że dawno jej tu nie było, choć to wcale nie musi być prawda. Już Wam mówiłam, ze przy takiej ilości lalek i kilku zrobionych a nie zaprezentowanych jeszcze sesji, zupełnie tracę rachubę i orientację.

Although it was freezing outside (sessin from february), I have a spring outfit. I admit, sitting at home you are not able to feel, chilling to the bone, wind. And I did not, untill I came out with my doll nd camera. O course I came back to change my clothes but doll remained in hers.
Finally, we have today, not seen in a long time, jewelery.

Na wielu blogach, wszelkiej maści Barbioszki, często pokazują się w oryginalnej kurteczce JJ. Najwyraźniej nie tylko ja zapałałam do niej sympatią :).
A u mnie póki co kurteczka potraktowana została trochę po macoszemu. Naturalnie powód był oczywisty. W końcu Joy-Jules trafiła do mnie w środku zimy, kiedy na topie były płaszcze i kurtki na podszewce. Nie miałabym serca wystawiać dziewczyny na takie mrozy i śnieg w cieniutkiej kurteczce. Jakkolwiek fajowa jest. 
Za to kiedy w okna zaświeciło słońce... zamarzyła mi się stylizacja z tą kurteczką, a jak z nią to i z pazurem. Bardzo rzadko można takowe u mnie spotkać. W zasadzie nie wiem dlaczego. Na blogu oprócz głównie stylizacji bardzo neutralnych i zachowawczych, czasem tylko na moment wdziera się disco, ewentualnie spektakularna sukienka balowa. A przecież rokowa dziewczyna potrafi być taka sexi...
Przynajmniej moja dzisiaj taka jest ;P.

On many blogs I see  original JJ's jacket. It doesn't surprise me, because the jacket is gorgeous, but I'm surprise that I haven't show it :P 
Of course JJ came to me in winter with snow and freez. It was not the perfect weather fot ths kind of wardrobe.
But when the sun came out.....

I don't have many rock&roll outfits on my blog. I have  mostly neutral
outfits, sometimes disco, eventually ballgown....
Nevertheless rock girsl is always sexi. And today mine also is :)

 
Kolekcja: no name
Modelki: Daria 













I pomimo tego, że na dworze naprawdę trzaskał mróz, Daria w letnim body (mówiłam że zaszalałam z tą stylizacją), mini minióweczce i cieniutkiej kurteczce prezentuje się znakomicie- choć, jak zwykle, to tylko moje prywatne odczucie i ocena.
Darię celowo ubrałam w letnie body ponieważ bałam się że będę miała problem z naciąganiem rękawów kurteczki. Na pewno tak czy siak dałoby się kurtkę na długi rękaw naciągnąć, ale ja działając pod lekką presją czasu wolałam się z kurtką nie siłować.
Kurteczka to kurteczka, cóż więcej mogę powiedzieć. Wydaje mi się, że nawet moje najlepsze płaszczyki i tak nie są w stanie jej dorównać :(
Aż kusi mnie żeby ją rozpruć do wykroju, ale obawiam się, że za fajność kurtki odpowiadają głównie materiały. Poza tym mogłabym mieć problem z ładnym przyszyciem futerka przy jej ponownym zszywaniu.
Natomiast w temacie spódniczki.
To chyba najprostsza i najszybciej odszyta spódniczka w mojej historii (i już ja widzieliście u Barbie księżniczki). I gwarantuję własną głową że każdy z Was jest w stanie mieć takie cudeńko.
Czasami wystarczy się tylko dobrze rozejrzeć w sklepie pasmanteryjnym, albo w secondhand'zie.
Ja miałam szczęście do pasmanterii. Kiedy zobaczyłam ten kawałeczek "ozdobnej tasiemki" - czy jak to nazwiecie - od razu wiedziałam, że zrobię z tego genialne spódniczki dla moich lalek. Skorzystam z gotowego kawałka, a reszta miała zostać popruta na pojedyncze falbanki i doszyta do kolejnych spódniczek, bluzeczek, torebek.
Niestety moje szczęście okazało się być szczęściem krótkotrwałym. Tasiemka była resztkowa. Kupiłam wszystko, ale i tak na niewiele mi jej wystarczy.
Niemniej jednak. Rozglądajcie się w takich sklepach za podobnymi cudeńkami. Czasami prawie gotowe barbiowe ubranka tam na Was czekają.
Mój kawałek wyglądał tak:

Despite the fact that outside we were having crackling frost, Daria looks fantastc in her summer body/blouse,  mini-mini skirt , and thin jacket.
This time I will say: jacket is a jacket, because what more can I say. It seems to me, that even my bests coats look much much worse then this jacket :(

About the skirt (shown already on Barbie Princess).This is perhaps the simplest and fastest-sewn skirt ever.. I guarantee that each of you is able to have such a wonder.
When I saw this piece of "decorative ribbon" - or whatever you call it - I knew immediately that I will  have a brilliant skirts for my dolls.
My piece looked like this:

 
wystarczyło tylko dokupić kawałeczek ozdobnej gumki (jako pasek spódniczki), zszyć gumkę z kawałkiem pasmanterii a na koniec zszyć wszystko na szerokość i gotowe.
Jest to tak proste, ze nawet nie było do dokumentować do instruktażowego kącika Pszczółkowego.

I needed to buy a piece of decorative rubber (for w waist), sew rubber  with a piece of haberdashery and finally piece together. Skirt is ready.
It is so simple.


Pozdrawiam i serdecznie polecam

niedziela, 10 kwietnia 2016

Hurtowa produkcja

Niezwykle jest mi przyjemnie poinformować Państwa iż udało się skutecznie i elegancko zmniejszyć skórzane czerwone lalkowe spodnie - te same które wystąpiły w nieudanej noworocznej mini sesji :)
Wystarczyło tylko kilkanaście sekund pod maszyną, nowy szew i nożyczki, a spodnie mamy, może nie "jak nowe", ale przynajmniej "jak w odpowiednim rozmiarze". Efekt jest naprawdę zauważalny gołym okiem.

I can inform you, with huge  pleasure,  that I have manager with success and elegance reduce red leather  pants - the same that occurred in the New Year's mini-photo session :)
It took only a few seconds under  sewin machine, new stitch and scissors and trousers looks almost "as new", and definitely "like the right size." Efect is really noticeable.





Nawykiem dla mnie powinna stać się ostatnia przymiarka po zszyciu wszystkiego, ale zanim ubranko trafi do pudła. Bo człowiek żyje w nieświadomej błogości że super spodnie na sesje ma, a jak przychodzi co do czego to okazuje się że zamiast tego lalka fotografowana jest w kondomkach XXL.

I should have new habit - last try before cloth goes to doll box. It can't be that I live in ignorance thinking of having great trousers, and right before session I see that amazing cloth is XXL condom for dolls.

Chciałam Wam też dziś pokazać na czym polega ta moja "masowa produkcja". Ciągle o niej piszę, piszę i piszę, a jak się tego na własne oczy nie zobaczy to czasem trudno sobie coś takiego wyobrazić. 
I dzisiaj nadarza się akurat sytuacja żeby móc Wam to pokazać.
Akurat nie jest to zdjęcie najświeższej produkcji, ale za to jednej z ostatnich.
Zazwyczaj kiedy już mam szansę zasiąść do maszyny, staram się ten czas wykorzystać maksymalnie. Myślenie o zdjęciach, o tym gdzie po raz ostatni zostawiłam aparat staje się sprawą drugo-, trzecio- a nawet piętnastorzędną. Najważniejsze to posegregować ubranka kolorami i nie zapomnieć o żadnym szwie.
A w samej kwestii dezaktualizacji poniższych ujęć, polega ona tylko na tym, że z tej całej sterty półfabrykatów pikówy zostały już uszyte.
(Tak, tak, tak, udało się. W temacie zimowych okryć wierzchnich jestem już spokojna i usatysfakcjonowana, przynajmniej w temacie ilości :)).

Using this opportunity, I want to show you my "mass production". Untill now I was only writing, writing, and never showing how it looks like :)
Usually when I have a chance to sit under sewing machine, I'm thinking only about sewing. Taking pictures is one of the last things that I think. The most important is to classify color clothes and do not forget any seam.

I just need to explain that the  picture is a little outdated. This "pink things" in the picture are already a ready coats (Yes, yes, yes, I did it. In "winter outerwear" I'm calm and satisfied, at least in the amount of coats :)




 
Mam nadzieję że zdjęcia oddają ilości "tego czegoś" co w tej "wolnej chwili" należy zszyć, i zdecydowany chaos jaki towarzyszy każdorazowemu podejściu do maszyny. Nie wiem jak mają inni, ale dla mnie jest to niemal niemożliwe żeby przy takiej masie do przerobienia skupiać się na każdym ubranku z osobna i każde traktować z nabożną uwagą i poświęceniem.
Stąd czasem wychodzą mi takie oversize'y, bardziej worki do kartofli czy wspomniane wyżej kondomy.
Ale czasem również niespodzianki, że nagle, tak prawie "przy okazji", ma się 3-4 gotowe ubranka :)

I hope that the photos reflect the amount of waiting "this things" also chaos  accompanied each time I sit to the machine. I do not know how others have, but for me it is almost impossible that with such a quantity of clothes  been focus on each outfit individually and each treat with  attention and dedication. Ad I think this is a reason why I have so many oversize clothes, or rather bags for potatoes, or the above-mentioned condoms.
No, to już widzicie co o jest ta moja słynna ostatnio "masowa produkcja".
Korzystając z fotki :) pochwalę się także świecącym cudeńkiem (to czarne leżące przy nogach lali)- mój niedawny zakup.
Miałam co do tego materiału wielkie plany, które niestety, jest duże prawdopodobieństwo, pozostaną tylko w mojej głowie. Bo materiał jest:
- leciutko elastyczny - hura,
- prawie w ogóle się nie siepie - fantastycznie,
- jest błyszczący-WOW,
tylko że maszyna nie chce go szyć :P
Lekko chropowata faktura materiału powoduje supłanie maszynowej nitki i ciężko przy nich cokolwiek poszaleć.
Jednak jeśli już mi się coś uda stworzyć, to o ile nie będzie to olśniewające, to przynajmniej będzie świecące :).

A skoro dzisiaj mamy taki porządkowy wpis pozwolę sobie pokazać Wam coś jeszcze, dokładniej jedną możliwość nowej maszyny, która została zakupiona przed świętami w Lidl'u.
Zakochałam się w tym ściegu.

And since today we have such a sequence entry, let me to show you one last thing -  one possibility of our new machine, bought  in Lidl before christmas.I fell in love with this stitch.


Do tego stopnia że podłożony już dużo wcześniej materiał sprułam i zszyłam na nowo kwiatkowym ściegiem. Prawda że jest suuuper :D

It's amazing :D

piątek, 8 kwietnia 2016

Krzesło i sweterek

Na początek zacznę od jęczenia:

A miało być tak pięknie!!!! Po takiej OGROMNIE DŁUGIEJ przerwie miałam mieć dzisiaj od 10:00 do 16:00 czas wolny dla siebie, pomijając skręcenie jakiegoś szybkiego obiadku i ogarniecie kuchni. To teraz taka rzadkość w moim domku. Oczywiście ten mój wolny czas miał być wyjątkowo pracowity i zajęty, ale co to za przyjemna praca......
Miały być trzy sesje. Dwie w plenerze - w tym jedna wodna, i lalkowe mieszkanko. Już wybrałam nawet stylizacje.
Potem miałam zasiąść do ślubnej sukienki, wykroić przynajmniej bazę pod strój Arielki. Trzy spódniczki-plisowanki czekają na uszycie.
Chciałam też w końcu wykroić ramę okienną do dioramy żeby móc wstawić okno, stiuning'ować doniczki i pomyśleć nad ławką
A co mam? L4  czyli zero wolnego czasu.
Pytam  WHY !!!!!!?????
Bóg mnie chyba nienawidzi, a przynajmniej ma wyjątkowo ciężkie poczucie humoru.


Some whining for start:
It was supposed to be so beautiful!!!! After such a tremendously long break I suposed to have today from 10:00 to 16:00 free time for myself. I needed only to prepare dinner and embracing the kitchen. Free time is now such a rarity in my home. Of course, my free time was going to be extremely hard working and busy, but what a nice job ...... They were to be three photo sessions. Two outdoors - including one with water, and in doll's room.  I picked up already styling.
Then I wanted sit down with wedding dress, start making at least base for Arielka's outfot. Three skirts waiting for sewing.
I also wanted to prepare window frame for diorama, improve flowerpots and think on a bench.
What do I have? Sick leave and no free time for me.
I'm asking WHY ????? !!!!!!
I think God hates me, or at least has a very heavy sense of humor.



Co mi pozostaje?
Niewiele. Czas wygrzebać jakąś zakończoną sesję, cieszyć się że mam mały zapas jako plan awaryjny i oczywiście modlitwa o następną, tym razem udaną okazję na szycie :(

What I have left?
Little. Time to dig some made-sessions up ended, and at least enjoy the small reserve as a back-up plan and, of course, praying for another, this time successful ,opportunity for sewing :(



Ponieważ zdjęcia i sama stylizacja są znów bardzo skromne kilka słów o sesji bo to istotne.
Właśnie z jej powodu, pewnego zimowego popołudnia spóźniłam się na zapraszaną imprezkę z pysznymi francuskimi ciasteczkami :). I choć wtedy, jako usprawiedliwienie spóźnienia mogło brzmieć  to jak nierealna i tania wymówka, to dziś przedstawiam dowód na potwierdzenie moich wyjaśnień :) 
Sesja jest taka trochę minimalistyczna (jak na mnie :)). Po pierwsze i tak nie miałabym czasu na wyszukane scenografie (i tak się przecież przez nią spóźniłam), ale po drugie i najważniejsze - taka skromna mi się zamarzyła. Od dawno myślałam o wykorzystaniu tego jedynego, i w swoim rodzaju, i ilości sztuk, krzesła i świetnie (moim zdaniem) pasował do tego równie skromny, taki codzienno-zwykły, zestaw.

Few words about the photoshoot.
Session is little minimalist (as for me :)). Firstly, I did not have time for fanciful scenere, and secondly, and it is most important, this is what I wanted. For a very long time I was thinking about my wooden chair, the unique and only one that  kind of furniture, and ordinary, casual set of clothes.


Kolekcja: no name
Modelki: Diana







 







Sweterek
Miało być cudnie... wyszło jak zwykle.
To znaczy na sesji prezentuje się całkiem przyzwoicie, a nawet lepiej niż dobrze. Na żywo jest jednak trochę gorzej.
Sam pomysł uszycia swetrów wydawał się fajny i ciekawy, niestety w wykonaniu poszło gorzej.
Jeśli nie ma się w posiadaniu malusieńko-malusieńkie zatrzaski na które będzie można zapinać sweterek, dekolt ubrania musi być na tyle duży żeby zmieścił przez siebie wielką lalkową głowę z jeszcze większą lalkową czupryną. A niestety już odrobine większy dekolt (taki na swobodne przeciągnięcie głowy) prawie odsłania całkowicie lalkowy biust i zaburza proporcje ubrania.
Takie sweterki muszą być zatem bardzo luźne (z maksymalnym otworem na głowę), a to powoduje, że nie każdy dół do nich pasuje ("nie każdy "czytaj "prawie żaden").
I kiedy sweterek się wykańczał naszły mnie wątpliwości czy kiedykolwiek uda mi się go z czymś sensownym zestawić.
Kiedy sweterek się wykończył, dwukrotnie próbowałam coś do niego dopasować i już wiedziałam że może to być misson impossible.
Szczęśliwie przypomniałam sobie o pierwszych uszytych przeze mnie materiałowych (płóciennych) spodniach. No jakby czekały te dwa lata na dokładnie taki sweterek :)
Nie chwaląc się oczywiście, uważam to za bardzo udaną stylizację, w zasadzie jedną z lepszych i bardziej genialnych :D.

Sweater
It  supposed to be wonderful ... came out as usual. On the pictures sweater looks pretty decent, maybe even better than good. In reality, however, it is a little worse.The idea to  sew sweaters seemed to be cool and interesting, but the execution went bad.
When you have tiny-tiny pressbuttons it's fine, but if you don't problems starts. Cardigan neckline  must be large enough to hold  huge puppet's head with even bigger puppet's hair. And, unfortunately, big cleavage almost reveals  complete bust and disturbs the proportions of clothes.Such sweaters must therefore be very loose  and will not match with many bottoms.When I was putting the finishing touches (to my sweater), I knew I will have hudge problem with finding proper bottom.When sweater was finished, I tried twice to find something to  fit, and I knew that it may be Misson Impossible. Luckily, I remembered my first sewn material (cloth) pants. and as it turned out - perfect set :)

A na koniec..... mały upadek :P

And finally ..... small fall  : P


wtorek, 5 kwietnia 2016

Barbie Księżniczka - czyli rozprawa nad młodością i urodą

Wypożyczeni na chwilę goście już dawno wrócili do swojego domku i swojej małej właścicielki.
Ja zadania swoje wykonałam, sesje zaliczone,  pomyślałam że mogę się dziś spokojnie oddać drobnej refleksji.
Kiedy już decyduję się na zakup jakieś Barbie, a zdarza się to bardzo rzadko, staram się żeby zakup był jak najbardziej inny od pozostałych. W moim przypadku, kiedy lalki mają być tylko pięknym, ale jednak wieszakiem, uważam że różnorodność jest jak najbardziej wskazana. No ewentualnie mogłabym się skusić na jakąś wyjątkowo ślicznej urody (i okazyjnej ceny) parkę bliźniaczek jednojajowych, gdzie jedna od razu miałaby zmienioną fryzurkę. 
A jeśli lalka zostaje już sprowadzona do roli wieszaka (ciekawie prezentującego moje ubranka), dobrze byłoby gdyby ten wieszak miał większe możliwości ruchowe niż podniesienie w górę ręki lub nogi.
Staram się żeby moje lalki były bardziej modelkami niż sklepowymi manekinami.
Dlatego do tej pory, pomijając jedną Beti która była kupiona na próbę, moje wszystkie lalki są fashionistas. Niestety akurat te panny mają bardzo ograniczoną różnorodność twarzyczek. Jest zaledwie kilka modeli i koniec.
Oczywiście są barbioszki z pięknymi unikalnymi buźkami, ale co z tego jeśli o szyi w dół są sztywne.
Jednak przyznam się Wam, że jeszcze o ile tydzień temu mogłabym nawet rozważyć zakup takiego sztywniaczka (przy założeniu że uroda będzie naprawdę unikalna) tak po wizycie Arielki i Barbie Księżniczki takim lalkom mówię ostatecznie NIE. Gdybym robiła Barbioszkom w ubraniach po 2-3 zdjęcia taka zamrożona poza mogłaby jeszcze przejść, ale nie przy moich 12-14 ujęciach. Zresztą sama zapomniałam jak strasznie gimnastykowałam się przy bożonarodzeniowej sesji Beti a i tak na wszystkich fotkach lalka wyglądała niemal identycznie.

Rented friends are alredy at home with their little owner, photo sessions done, now it's time for small thought.
When I decide to buy new doll, it  must be completely different from the others.
In my case, when dolls are beautiful, but still the hangers, Barbie should have variety of faces, hair colors, and hair styles. They should also, what is very importand, have possibility to move, because my Barbie are more models than shop manequins.
I need  to admit that till last week I was even ready to consider buying stiff doll with extraordinary face, but not now. No way.

Za to muszę powiedzieć, że do czasu kiedy nie zobaczyłam na żywo nowych dziewczęcych twarzyczek  Barbie, byłam do tej zmiany nastawiona sceptycznie.
Z młodych, ale dorosłych kobiet sukcesu zrobiono młodziutkie podlotki o wielgachnych okrągłych oczkach. Też zupełnie nierealnych.
A skoro jest już tyle kontrowersji w barbiowym temacie, że figura za idealna, że makijaż za idealny, że uroda za idealna, że tylko wbija małe dziewczynki w kolejne kompleksy to jeszcze teraz ją dodatkowo odmłodzili. Jakby nie wystarczało że po największych wybiegach latają czternastoletnie trzcinki, a z okładek patrzą na nas małe-stare dziesięciolatki.
Idąc tym tropem mogę powiedzieć, że po wpychaniu nas w anoreksję, odsysanie tłuszczy, powiększanie piersi, pozbywanie się żeber dla węższej talii, tym razem Barbie poszła o krok dalej i wysyła nas na botoks i podciąganie skóry w celu odmłodzenia. Może stara Barbie i jest zmalowana jak Kim Kardashian, ale przynajmniej ma 30+ lat i pokazuje nam że w tym wieku ma ciągle cały świat przed sobą.

I also need to tell you, that I was skeptical about the changes on Barbie face, making her much younger. When it is already said  that Barbie promotes unreal figure, anorexia, to perfect life, why they are making her even youner.
Is it not enough that we can find 14 years old  skinny girl-models on  the catwalk, or 10 years old girls looking at us from the covers?.
Maybe old Barbie has a Kim Kardashian's make-up, but at least she is 30+ and shows that the whole word is still waiting for her.

Teraz, kiedy trzymałam w ręku Barbie Księżniczkę, nie jestem już taka radykalna. Buzia nowych lalek jest coprawda aniołkowata, z olbrzymymi jak na człowieka oczami, ale przy tym jest tak słodka, tak śliczna, tak niewinna i jeszcze przy tym wyjątkowo fotogeniczna.

Now, when I already keept Princess Barbie in my hands, I'm not so radical. Although  new face of Barbie is more like a face of an angel, and eyes are huge,  at the same time she is so sweet, so beautiful, so innocent, and looks amazing on the photos.

A Jednorożec?
Powiem tylko tyle, że tak bardzo spodobał mi się podczas sesji że aż weszłam na allegro zorientować się ile takie coś, może w innym kolorze i bez rogu, by kosztowało. Spisał się świetnie :)


What about Unicorn?
I'll just say - I liked him so much, that I even visited Allegro to see how much it can cost, maybe only with different color and no corner.

He did a great job :)

Kolekcja: no name
Modelki: Barbie Księżniczka