Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gra o tron. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gra o tron. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 lutego 2017

Gra o tron część czwarta

Choć trochę trudno w to uwierzyć to gdzieś mi uciekła ostatnia część sesji Gry o Tron.
Nie wiem jak to się stało - no ale się stało.
Nazywajcie to starością, sklerozą, starczą demencją - wszystko przyjmuję na klatę.
A w trakcie przyjmowania..... staram się naprawić błąd.

Najpierw dla przypomienia poprzednie "Czytadełka"

Although it's a hard to believe,  I forgot about last part of the Games of Thrones session  somehow. I do not know how it happened - but  happened.Maybe it's because old age, multiple sclerosis, senile dementia - I accept al. of this.And during the proces ..... I try to fix the error.First recall for the previous Reading Ladies 



A dziś Hope w lekko ascetycznej scenerii - zważywszy że pracuję nad wypaśnymi dioramkami ;)

Za to nie można tego powiedzieć o kolejnej tiulowej spódniczce, która wyszła spod mych rąk,  na dodatek z brokatem :)
& panterkowym body.

Najwyraźniej Hope jest wielką fanką GRRM i każde spotkane z jego magicznym świecie traktuje jak odświętne wydarzenie do którego należy się należycie przygotować.
Powiem że ewidentnie się do niego przygotowała, wybierając przy okazji może nie najwygodniejszy, ale za to najlepiej prezentujący się fotel.
I chyba nie ma już co dodawać, zapraszam do czytania..... przepraszam, do oglądania.

Today Hope is in a slightly ascetic scenery - esspecialy I'm working now on a BIG projects.But  I cann't said this bout next tulle skirt, which came out of my hands, topped with glitter :)& Panther body.
Apparently Hope is a big fan of GRRM and each met with his magical world she treats as a festive event which should be duly prepared.I will say, that clearly, she pepared herself, selecting except extraordinary clothes, maybe not be the most comfortable, but best presenting chair.I think there is no longer what to say, I invite you to read ..... sorry to watch my work.

Kolekcja: no_name
Modelki: Hope













niedziela, 27 listopada 2016

Nawałnica pomysłów czy raczej Nawałnica mieczy....

Mam szefa świnię i w związku z tym nie mam zupełnie nastoju na pisanie, nie mam nastroju na fotografowanie, ani nawet na szycie. Choć w ostatnim przypadku to może nienajgorzej bo nie mam absolutnie żadnej sposobności żeby do maszyny zasiąść.
Coraz trudniej jest mi sobie wyobrazić okres przedświąteczny i wszelkie związane z nim przygotowania.
Dlatego dziś strasznie krótko i na temat:

My boss is a pig, and therefore I'm not in the mood to write, to photograph or even sewing. Although in the last case it may be not too bad because I have absolutely no opportunity to sit under the sawing machine.
It is increasingly difficult for me to imagine the Christmas season and all associated preparation.
Today, therefore, only short infomation:


Zacznę od kotka. Może jest malutki, może nawet nie najpiękniejszy, ale bardzo mi się podoba jako odmiana wśród lalkowych gadżetów. A jeśli jeszcze dodam że  to darowy dodatek do Whiskas'a.... sami rozumiecie.
A jak o gadżetach mowa muszę wspomnieć o globusie. Tak, tak, zrobiłam lalkowy globus. Narysowałam kontynenty, pokolorowałam oceany, wszystko posklejałam.... i coś mi nie zagrało. Dziś już wiem gdzie dałam ciała, ale ciekawe czy  i wy na to wpadniecie :)
 
I'll start with a kitten. It may be tiny, perhaps not beautiful, but I like a variety of doll gadgets on shelves. And if I add that it was for free as a addition to Whiskas.... you will understand.
And when we talk about gadgets I have to mention the globe. Yes, yes, I did doll size globe. I drew continents, colored  oceans, glued all .... and something went wrong. Today, I know where I have made misstake, but I;m interesting if you saw it :)


Sama Summer ma starą bluzkę, stare leginsy, ale w czym w końcu najwygodniej jest zatonąć w świecie fikcji jeśli nie starych, wygodnych bawełnianych ubranek :)

Za to nowa jest "Nawałnica mieczy" i oczywiście nowy pokoik.

Summer herself has an old blouse, old leggings old, but  what is the most comfortable if not in big, old cotton clothes? :)
But the "Storm of Swords" and of course,  small room are new.


Kolekcja: no name
Modelki: Summer











wtorek, 15 listopada 2016

Starcie Królów

Naturalnie, absolutnie i totalnie nie mogło być inaczej.
Ciąg dalszy Gry o Tron :)

Po bardzo ciasnej (mimo że własnej ) kawalerki w Shanghai'u z wielką przyjemnością przeniosłyśmy się z czytaniem do bardzo wygodnej i przestronnej sypialni, jeszcze wygodniejszego łóżeczka, milutkiej pościeli i kubka ulubionej kawy z mlekiem :).
Mięciutkie leginsy na pupie, ulubiona bawełniana bluzeczka na plecach, kilka poduch i już można spokojnie zatopić się w Westeros'kim świecie intryg, gdzie trup się gęsto ściele :)

Absolutely and totally it  couldn't be otherwise.
Games Tron continued:)

After a very tight (although it was own) studios in Shanghai with great pleasure we moved from to a very comfortable and spacious bedroom, very comfortable,  cuddly bedding and  cup of favorite coffee with milk :).
Soft leggings on the ass, favorite cotton blouse on back, a couple of pillows and you can quietly sink into Westeros world of intrigue, where the corpse are daily basis :)

Co mogłabym jeszcze dodać?
Skromnie tylko napomknę że i bluzeczka i leginsy to jedne z bardziej udanych prób uszycia czego fajnego. I choć sama nigdy w życiu nie ubrałabym zielonego, moje barbiuchy bardzo w tym kolorze lubię.
Zdechły kwiat pojawił się po raz pierwszy i ostatni na zdęciach!!!!! Jak ja mogłam takie ohydztwo postawić przed obiektyw.
Powtórzę się i powiem, że  trochę przeszkadzają mi te puste strony w zaczytaniu, ale.....
łóżko rekompensuje wszystko.
I niekoniecznie mam tu na myśli genialny projekt, nienaganne wykonanie i profesjonalne wykończenie :)
Łóżko otworzyło bardzo spore możliwości nowych póz na sesjach :)
I mimo tego ze to wielka kolumbryna, zajmująca mnóstwo miejsca to...... dla tego efektu warto było :)

What else could I add?
Just let me to mention that bouth blouse and leggings are some of the more successful attempts to sew something nice. And though I would never wear green, my  Babie's looks good in it.
Terrible flower appeared for the first and last time on photos !!!!! How could I keep this monstrosity.
I'll repeat myself, but need to say that those blank pages bothers me  a little, but .....
bed compensates everything.
And I do not necessarily mean the brilliant design, impeccable execution and professional finish :)
It's because the bed has opened a lot of new poses possibilities on sessions :)
And even though it's a hudge piece of furniture, which takes a lot of space  ...... this effect was worth  it:)

I tylko żałuje że zrzuciłam przy poprzedniej sesji dwie lampy tłukąc żarówki, bo niestety zdjęcia są niedoświetlone i kiepskiej jakości :(

Kolekcja: no name
Modelki: Hope







 






sobota, 12 listopada 2016

Wybory, wybory......

Spełnić życzenie czy pochwalić się spontaniczną sesją na dworze.....
Hmmmm trudny wybór.
Tak, tak moi Drodzy - wystarczył jeden dzień wolny dzień niepodległości, zgrany na dodatek z ciocinymi urodzinami i mogę wybierać w sesjach :). Cóż za radość, choć przyznam się że aby maksymalnie wykorzystać chwilę nadprogramowego wolnego czasu musiałam się bardzo napracować. Jeszcze nigdy w życiu nie miałam takiego burdelu u siebie, ale był to jedyny pokój w którym miałam mniej więcej dobre oświetlenie. A zawaliłam wszystko tak kompletnie że przez porozrzucane lalkowe mebelki o mały włos nie rozbiłam swojego nosa o kant komody.

Fulfill the wish or show you spontaneous session outside .....
Hmmmm difficult choice.
Yes, yes, my Dearest -  one Independence Day off, mached with aunt's Birthday and I can choose between sessions :). What a joy, although I admit that in order to maximize free time moment  I had to work really hard. I have never in my life such a bordello at home, but it was the only room in which there was a proper day lighting. But mess was  so completely that because of scattered pieces of doll's furniture I had almost broke my nose on the edge of the dresser.


Nie obyło się też bez innych niespodzianek. Jak zwykle przyszło do sesji a moja bateria miga że na wyczerpaniu. Kilkanaście zdjęć można jeszcze pstryknąć, ale przebierania, tworzenia pokoju i drugiej sesji nie uciągnie. Burdel więc musiał być przedłużony o półgodzinne doładowanie baterii, w międzyczasie zaginął najważniejszy atrybut sesji, słońce zaszło za horyzont (kto wymyślił pory roku w których dzień z naturalnym oświetleniem trwa max 5 godzin!!!!!) trzeba było szukać innych rozwiązań. Do kontaktu za daleko, przedłużacz wsiąknął z pół roku temu, że nie mam trzech rąk w ferworze walki straciłam dwie żarówki i możliwość sztucznego doświetlenia.... ale już o szczegółach powiem więcej przy okazji.
Dziś wybieram spełnianie życzeń, choć efekt nie tyle że nie jest piorunujący to nawet nie jest satysfakcjonujący, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma :)

There were also other surprises. As usual, my battery was flashing  low battery. For a dozen photos, can be enough , but changing doll, clothes, creating new room and prepare second session is too much. Bodello needed to be extended by half an hour (recharge the battery), in the meantime I lost the most important attribute of the session, the sun disappear behind the horizon (who invented the seasons in which day with natural light lasts for max 5 hours !!!!!) it was necessary to look for other solutions. Contact were too far, electical extension also disappeared six months ago, I do not have three hands so I lost two bulbs and the possibility of artificial illumination  .... but I will say more about the details by the way.
Today, I choose to fulfill wishes, although the effect is not  only unperfect but not even satisfactory, but if you do not have what you like, then you like what you have :)


Więc Drogie Panie i Panowie  - dzisiaj  zaczytanie w Grze o tron :)
Po raz pierwszy -i nie ostatni :)

So, Ladies and Gentlemen - today we're reading the Game of Thrones :)For the first time and not for  the last :)

Zacznę od tego że w roli głównej lalka jeszcze nadal bezimienna, ale chciałam się Wam pochwalić że jej włosy wyglądają znacznie lepiej, ale co dla mnie bardziej istotne, to pierwsze, własnoręczne, udane skrócenie włosów (choć w pierwotnym założeniu chineczka miała mieć bardzo krótkiego boba, niewykluczone że go jeszcze dostanie).
Prezentujemy, choć zwyczajną to jednak nowiutką bluzeczkę, w towarzystwie nieco starszych, za to świetnie wyglądających spodni 3/4, które nie raz mignęły w dotychczasowych sesjach.
Przy okazji z dumą chwalę się szaliczkiem, bo choć to jedynie trzy naciągnięte paseczki bawełny to wyglądają całkiem, całkiem przyzwoicie :)
Pokój niestety ciasny, powiem więcej, okropnie ciasny, zdecydowanie za mały na tematyczną sesję, ale chciałam iść na skróty (ze względu na czas) i musiałam się zadowolić tym co było pod ręką. Malutki pokoik wymusił malutką kanapę, malutka kanapa zminimalizowała możliwe pozy. O każdorazowej demolce wnętrza przy przemieszczaniu lalki nawet nie wspominam. 
Jednak skoro to Chineczka, to tyci apartamencik gdzieś w przeludnionym Shanghai'u jest jak najbardziej na miejscu.
No i oczywiście książka :)   

I'll start with information that  the main character is still  my nameless doll, but I wanted to show you that her hair looks much better, but as for me, more important is, that for the first time I have, handmade, successful reduction of hair.
I present, although ordinary, however a brand new blouse, accompanied by a little older, but great looking pants 3/4 that  glimpsed not once in the previous session.By the way, I'm proud to show you scarve, because even though it is only three strips of stretched cotton, it looks pretty, pretty decent :)Room is unfortunately tight, I'll say more, terribly cramped, far too small for a thematic session, but I wanted to have a shortcut (because of free time) and picked up what was near. Small room forced a tiny sofa, a tiny sofa minimized possible poses. I don't want to mention the respective mess while moving my doll every single time.But since doll is from China, this tiny apartment somewhere in overcrowded Shanghai is a proper choice.
And of course, the book :)

Kolekcja: no name
Modelki:

 






 





 

Choć to jedna z najbardziej wygimnastykowanych Barbie z przykrością muszę przyznać że nie została stworzona do czytania książek. Nieistotne jak bardzo starałam się żeby jej wzrok zamiast w obiektyw, utknął w książce lub chociażby jej okolicach,za każdym razem była to walka skazana na porażkę :(
Kanapa też powinna już dawno zostać wydana albo zniszczona. Mam do niej wielki sentyment, bo to pierwszy mebel z którego byłam dumna, jednak na tą ilość lal i tą możliwość artykulacji ten model jest już niekompatybilny.
Mimo wszystko mam nadzieję ze sesja ogólnie się podobała.

Although it is one of the most flexible Barbies  I have to admit that she was not designed for reading books :(.
Couch also should have been  already released or destroyed. I have a great fondness for it, because it's the first piece of furniture with which I was proud, however, the number of dolls and the possibility of articulation of new model is not compatible with old sofa.
But after all, I hope that generally you will like this session.

P.S. trzeba będzie coś wymyślić w przyszłości w sprawie tych niezadrukowanych stron w książkach :)   

P.S. you will need to come up with something in the future on the unprinted pages fom books :)

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Jakieś nieporozumienie

NO KULDĘ,
choć L marzy mi się awansować na coś dalszego w alfabecie.

W końcu mam dzień dziecka, a przy okazji, wszystkim dzieciom, małym, dużym, młodym i tym ciągle jeszcze młodawym życzę cudownego dnia, no i ja liczyłam  dostać jakiś fajny prezent od losu.
Szczególnie przecież że zgodnie z grafikiem był dzisiaj "dzień".

I dupa. Znowu. Trzeci raz pod rząd. Nie licząc pracującej niedzieli można powiedzieć że to już cały miesiąc.
I to nawet nie jest zabawne. Po prostu mam wymiot.
Od czego mamy te idiotyczne oddziałowe???. Nie dość że każdy medyczno-tematyczny serial zawsze ukazuje je jako posolone, złośliwe, często mało kompetentne babska, to w realu przerasta je nawet utworzenie normalnego, przestrzegalnego grafika pracy.
Imbecylki skończone, przebrzmiały relikt poprzedniej epoki.
Sorki że tak ostro, ale jestem zirytowana.

Wstałam sobie o 5:50, radosna, szczęśliwa, uśmiechnięta, pełna nowych pomysłów i..... dupa (że się powtórzę). Znów nici z szycia.
Gdybym chociaż wiedziała, to mogłabym zaplanować w to miejsce wycieczkę rowerową. A tak......
No ile tak można??!!, zapytuję, no ile??!!

Gdybym mogła się chociaż pochwalić programem do tworzenia okładek magazynów.....
Długie godziny ślęczenia nad różnymi stronami internetowymi zakończyły się sukcesem.
Połowicznym.
No prawie jest super, ale prawie robi wielka różnicę, przynajmniej dla mnie. Program on-line, nie trzeba go zciągać, nie trzeba zaśmiecać swojej własnej, przecież ograniczonej, komputerowej przestrzeni. Wchodzisz na stronkę, ładujesz zdjęcie, wymyślasz napisy i "zapisz". Dzieło gotowe.
Jedynie nie ryzykowałabym tworzenia tam okładek Playboy'a Maxim"a Hustler'a czy im podobnych :).
O ile zdjęcie ślicznej Darii, Anji czy Beti spokojnie może sobie bezpiecznie krążyć po bezkresnych internetowych przestworzach bez konsekwencji, o tyle swoich nagich czy półnagich zdjęć wolałabym tam nie umieszczać. Kto wie gdzie mogłyby się kiedyś magicznie pojawić.

W przeciwieństwie do wszystkich pozostałych programów, ten ma możliwość stworzenia zupełnie indywidualnej okładki. Z własnym tytułem pisma, okładkowymi tematami, a nawet własną ceną sprzedaży. Można nawet wybrać układ projektowanej okładki z ośmiu proponowanych schematów.
Na jedną okładkę z własną podobizną jak znalazł. Rewelka.

Ale ja chcę trochę więcej. Bo i moje potrzeby są większe. Mam CZTERY modelki z których przecież każda chce trafić na okładkę. Mam fajną ekipę stylisty i fotografa którym udaje się czasem strzelić kilka fotek, więc okładkowych zdjęć każda modelka, już na tym etapie kariery, posiada kilka.  W moim przypadku niezbędne jest stworzenie kilku okładek magazynów, a już na tyle dla mnie program jest zbyt ciasny.
W zasadzie głównie chodzi o czcionki.
Jest ich mały wybór, co w przypadku tworzenia nazwy pisma (i jego nagłówka) jest wyjątkowo ograniczające. No i rodzaj czcionki jest stały dla całej strony.
Nie ma również możliwości zmiany wielkości liter i położenia tytułów artykułów. Tak jak zostało to w szablonie zapisane tak być musi.
I obojętnie czy tytuł włazi bezczelnie na oko, wisi jak glut z nosa, czy wygląda jak ordynarny tatuaż na policzku. Nie przesunie się ani milimetr w dół czy górę.
Niestety mi pozostaną, pomimo zmarnowania tylu godzin przed komputerem, photo shop'y i ręczna dłubanina, ale dla leniuszków, czy mało zorientowanych w programach graficznych to w zupełności starczyć powinno.
Dlatego zamieszczam link.

http://bighugelabs.com/magazine.php

I efekt pracy okładek w nim stworzonych


 
Żle nie jest, mimo wszystko dla mnie to za mało.
 
Wspominałam Wam też o nowych twarzyczkach dla fashionistek.
Patrząc na ich zdjęcia nie mogę oprzeć się wrażeniu że i je dopadł kult wiecznie młodego wyglądu. Osobiście uważam, że, szczególnie na swój wiek, wyglądały całkiem młodo, świeżo i atrakcyjnie.
Ich twórcy  mieli jednak inne zdanie uznając je za starzejące się babiszony, którym niezbędny jest już kontakt z chirurgiem plastycznym i drobne liftingi.
Bo nowa Barbie wygląda dużo młodziej. 
 
 
 
 
 


 
zdjęcia promo firmy Matel
 
I choć osobiście uważam, że wokół Barbie i tak jest już za dużo kontrowersji, bo nierealnie długie nogi, bo nierealnie wąska talia, bo nierealnie wiecznie piękna, bo nierealnie kobieta tylko wiecznie trwającego sukcesu, więc dokładanie jej kuracji odmładzającej może dodać tylko oliwy do ognia, mi jako stylistce ją ubierającą, taka zmiana dużo nie szkodzi. Mało tego, pozbycie się tej nieco nachalnej i wieczorowej tapety na twarzy daje większe możliwość przy ubieraniu. 
Ale jest i druga zmiana. I to dla mnie jest katastrofą.
Widzicie te rączki???
Fashionistki w 2015 roku zamarły w bezruchu. Są sztywne jak pal. Sztywniejsze niż mój Paul.
No jakieś nieporozumienie.
 
AKTUALIZACJA
Jednak jest dzień dziecka :)
Moje DVD właśnie do mnie dotarło.