Bo ja uwielbiam niebieski i nigdy, przenigdy nie odbieram tego koloru jako lodowaty.
Każdy jego odcień, od bieli do granatu (tak, tak, biały to też odcień niebieskiego 😁) to dla mnie synonim czystości, świeżości, oddechu, przestrzeni, wolności.
Every shade of it, from white to navy blue (yes, yes, white is also a shade of blue 😁) is for me a synonym of purity, freshness, breath, space, freedom.
I tak, możecie mi nie wierzyć, ale dzisiejsze stylizacje były moim pierwszym wyborem walentynkowym.
No, jak kto! Moja stara dobra Hope, ale w nowym wydaniu .
Pamiętacie jak wspominałam że Boże Narodzenie było w zeszłym roku dla mnie czasem na odświeżenie fryzur dla kilku lalek. Właśnie Hope była jedną z nich. Jej wiecznie tłuste klejem włosy strasznie mnie irytowały. Nie ważne ile czasu spędzałam nad poskromieniem wyłażącego na włosy kleju, zawsze wychodziłam z tej walki przegrana.
Kiedy zastąpiłam moją ukochaną, zawsze sprawdzającą się w każdej sesji Hope nową, nieco bardziej śniadą Oliwią, zrobiło mi się smutno i żal. Naprawdę chcę się z nią pożegnać?
Na pewno nie chcę jej mieć w swoim lalkowym portfolio?
Szczególnie teraz, kiedy mogę mieć siostry bliźniaczki z różną karnacją?
Hope jest pierwszą lalką z grubymi brwiami, z takimi delikatnymi róźowymi ustami, z dwoma widocznymi dołeczkami w policzkach. Oliwia niby jest jej późniejszą kopią, ale kopią zupełnie inną - i o ile to możliwe.
Szczerze, kiedy teraz o tym piszę, naszła mnie myśl, czy nie powinnam się zastanowić nad tym co się wtedy stało. Czy jestem zbieraczką?! Czy wpadłam w szpony lalkowego kolekcjonerstwa?!.
Czy za 30 lat nikt nie znajdzie moich zwłok pod stertą zniszczonych, połamanych lalek z przetłuszczonymi włosami i pod toną kociej sierści??!!
Miejmy nadzieję że nie :)
Oczywiście że zrobiło mi się żal Hope, to fajna lalka, z bardzo dobrze działającymi stawami, z idealnym rysunkiem twarzy, fajnym kolorem ciałka, naprawdę musi wylądować bezsensownie w śmieciach???
To głupie. Nieekonomiczne, nieekologiczne.
Co mogłam jeszcze zrobić żeby ją jakoś uratować? Obciąć włosy. Najlepiej do zera. W necie jest tyle filmików z rerotu włosów. Mogłabym nawet iść na łatwiznę i nową fryzurkę przykleić do głowy klejem choć to ograniczyłoby przyszłe fryzury, ale umówmy się.....jakie fryzury mają moje lale......
Ostatecznie nie licząc na nic, obcięłam jej na pierwszym etapie włosy tylko do wysokości karku. I co? Nie mam pojęcia dlaczego, ale klej przestał na nie wyłazić. Nie rozumiem logiki, nie rozumiem powodu, ale naprawdę od dwóch miesięcy te włosy nadal wyglądają świeżo.
No i Hope skończyła z bobem na głowie 😁 i bliźniaczką w pudełku .
Pięknym dżentelmenem, który dostąpił przywileju wystąpienia z Hope jest Jack.
Tutaj też po raz pierwszy. A skoro się już tu tyle razy zdobyłam na szczerość, to dorzucę kolejne przemyślenie ze nie wiem co o nim sądzić.
Kiedy go pożądałam przeglądając internet wydawał mi się najbardziej męskim Kenem ever.
Zarost, niebieskie oczy wyraźna szczęka....
Przyjechał do mnie też jako facet z krwi i kości, stanął przed obiektywem i ....
już nie wiem jaki on jest. Coś mi damskiego z niego przebija....
To tez wyjątkowa sesja ze względu na stylizacje..
Oczywiście para jest skoordynowana strojem, przynajmniej jak tak uważam 😄.
Lubię kiedy moje duety lalkowe do siebie pasują ubrankami i wcześniej, kiedy miałam ambicje na częste występowanie Kenów na moim blogu (to zanim okazało się że nie umiem z nimi pracować i każdy Ken przechodzi mnie automatyczna kastrację przez obiektywem) szyłam z tego samego materiału coś dla dziewczyn ale przy okazji też coś dla chłopaków.
Dziwny i śmieszny zbieg okoliczności, ale naprawdę tak się stało.
Jej marynarkę niszczyłam zakładając ją na wełniany golfik. Moje marynarki z ekoskóry szyte były bez podkładania. Cięcie materiału jest jego brzegiem. Dlatego materiał nie jest chroniony przed głupim naciąganiem, a głupie naciąganie miało miejsce właśnie przy tej stylówce 😕😕
Włóczka to włóczka, ma swoją grubość. Szczególnie że biały golfik był jeszcze robiony na grubszych drutach (choć na tamą chwile był najcieńszymi w moim posiadaniu) Marynarka po prostu tego nie wytrzymałą i pękła na plecach.
Oczywiście nie zobaczycie tego na dzisiejszych zdjęciach. Następnych też nie będzie, tak jak nie ma już tej marynarki. Golf też wyleciał przy okazji. Mam nowe druty, nauczyłam dzielić się wełne na cieńsze nitki, czas na nowe golfiki - zapewne ładniejsze i lepiej wykonane, w końcu praktyka czyni mistrza.
Sweterek Kenowy może ma swój czar oversize'owy, ale to nie mój czar...
Wolałabym żeby sweter, nawet oversize'owy miał lepiej rozwiązany dekolt. Wolałabym też, szczególnie że mam mniejsze druty, aby sam splot był też gęstszy (bardziej realny w mini skali).
Jednego tylko mi żal.... Mam tylko resztkę tego kłębka, wiec boje się ze ten idealny blue wystarczy tylko na jeden sweter i muszę wybierać miedzy dziewczynami które praktycznie mają dużo większe prawdopodobieństwo ubierania każdego rodzaju sweterka na sesjach, a facetami, którzy na sesjach pojawiają się bardzo rzadko, z drugiej strony blue pasuje do wielu z nich......
Dylematy, dylematy, dylematy....
I prefer sweaters, even an oversize one, which have a better resolved neckline. I would also prefer, especially since I have smaller knitting needles, that the weave itself would also be denser (more realistic in a mini scale).
I only regret one thing.... I only have a remnant of this woo, so I'm afraid that this perfect blue will only be enough for one sweater and I have to choose between girls who are practically much more likely to wear every type of sweater on sessions, and guys who appear very rarely. On the other hand, blue suits many of them......
Dilemmas, dilemmas, dilemmas...
Męskie spodnie w kratę 😁😎😗. Ale im poświęcę osobny wpis :)
Men's plaid pants 😁😎😗. But I will dedicate a separate post to them :)












.jpg)
.jpg)
.jpg)








