Nie tak dawno temu i nie tak daleko :)
Czyli bajki nie będzie.
Za to będzie bajkowo.
I chociaż nie pochwalę się niczym nowym - zarówno bluzeczka jak i spódnica były już na tym bloku kilkakrotnie to dzisiaj jest trochę magiczno-romantycznie.
Not so log time ago, not so far away from here :) .
There will be no fairy tale today.
But it will be like in a fairy tale.
And although nothhing new will be shown- both the blouse and the skirt have already been here for several times, today it's a bit magical and romantic.
Czy powinnam jeszcze cos dodać?
Rudzielców w mojej kolekcji jest trójka. Półblondynka Summer oraz Tesa i Ela. Obie identyczne, bo zamarzył mi się kiedyś duet identycznych lal, które w przypływie ochoty stworzą świetną bliźniaczą sesję.
Jak wiecie bardzo, bardzo rzadko interweniuję wygląd moich lal. Zupełnie nie mam do tego talentu, moje próby zmian kończyły się totalnymi porażkami.
Pierwsza Ela była od dawna zaplanowana i od dawna wyczekiwana, bo nie wiedzieć czemu, ze wszystkich dostępnych made to move rudzielec był zawsze najdroższy, a MUSIAŁAM ją mieć. I do dzisiaj jest najdrożej kupioną przeze mnie lalką. Drugi rudzielec, już okazja cenowa, został zakupiony jako ciałko zapasowe, bo Ele będzie ze mną do końca. W ten sposób weszłam w posiadanie dodatkowej głowy do eksperymentów. Wzięłam nożyczki i tak pojawił się na lalkowej głowie bob. A że wyszedł całkiem fajnie, to pojawiła się idea siostry Eli i tak powstała Tesa.
Should I add somenthing else?
There are three redheads in my collection. Semi-blonde Summer and Ela with Tesa. Both identical, because I've dreamed once of a duo of identical dolls, to have a twin session.
As you know, I intervene in appearance of my dolls very rarely. I have no talent for it and all my attempts ended in total failure.
The first Ela was planned and awaited for a long time. I don't know why, but the redhead was aways most expensive but i NEEDED to have her. To this day she is the most expensive doll I bought.
The second redhead, already a bargain price, was purchased as a spare body, because Ela will be with me until the end. That's how I got a head for experiments. I took the scissors and made bob. It was so good that I got an idea to have a sisters.This is why I have Tesa.
Niestety, przynajmniej dla mnie, po obcięciu włosów Tesa wygląda ładniej od Eli, a tak być nie powinno. Dlatego od tamtego czasu szukam idealnej fryzury dla Eli.
I dzisiaj pokażę Wam pierwszy z efektów tych poszukiwań.
Bardzo lubię tę sesję, szczególnie w tym nieco ponurym sezonie.
Mam nadzieję że i Wam rozświeci te szaro-jesienne dni.
Unfortunately, at least for me, after cutt, TEsa looks prettier than ELa, and it shouldn't be like that. That's is why I started looking for a perfect hairstyle for Ela.
Today I'll show you the first result of this search.
I realy like this session, esspeciallu in this gloomy season.
And I hope I'll brighten this grey-autumn days
Modelka / Model: Ela
Kolekcja / Collection
A tu jedno making of (zrobione kolanem) :)
And one making of (made by me knee) :)
Blog about Barbie dolls and her clothes, furnitures and accesories. Blog o lalkach Barbie i jej ubraniach, meblach i dodatkach
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fairy-tale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fairy-tale. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 24 listopada 2019
Bajkowo
Labels:
barbie księżniczka,
Ela,
fairy-tale,
lato,
outside,
przemyslenia,
spontaniczna sesja
poniedziałek, 23 maja 2016
Jeszcze jeden słowik w klatce
Co ja sobie myślałam szyjąc to body.....
Szyjąc samo body niewiele. Żeby boki się zeszły, żeby szwy były ładne i mocne. Za to co ja myślałam ozdabiając ten biały kawałeczek bawełny........
Akurat to, to ja bardzo dobrze wiem :)
Już prawie rok chodzę po pasmanteriach w poszukiwaniu frędzelków. Jestem tak zdesperowana że wzięłabym każdy kolor, ale nie ma. Jak raz jeden, jedyny, pani ochoczo w sklepie z firanami pokazała mi frędzole (bo tam oczywiście frędzle mają), ale tylko się przeraziłam. Może z czegoś takiego na metrową lalkę udałoby się uszyć suknie a'la Scarlet Ohara, ale matko bosko!!, nie dla 21 centymetrowej lali.
No to ileż człowiek może czekać.
Szczególnie że pomysł na frędzlowatą bluzkę chodzi za mną od przynajmniej półtora roku.
Postanowiłam spróbować z moimi tasiemkami. Efekt niestety nie jest taki jaki sobie wymarzyłam. To sztywne, twarde i sterczące włosie. Słabo układa się na bluzce. Istnieje spora szansa że udźwignęłyby bombkową lalkową minióweczkę, i oczywiście sprawdzę to w bliżej nieokreślonej przyszłości, ale jeśli chodzi o górę, nie prezentuje się to najlepiej.
Mądry Polak po szkodzie.
No chyba że mądrzejszy od mądrego i spróbuje zestawić to z równie sterczącą ultra mini z szyfonu i zamknie lalkę znów w klatce :)
I chyba nie muszę dodawać do jakiej grupy ja należę.....
Dziś w roli głównej poczochrana Summer, której za swoją kreację, zarówno tą na sobie, jak i tą którą stworzyła (podczas pozowania) należy się Oskar, albo przynajmniej Złoty Glob.
Bo tasiemkowe body choć na życie jest raczej kiepskim projektem, to jako słowikowy kostium sprawuje się rewelacyjnie :).
No i pierwszy raz od niepamiętnych czasów (pomijając oczywiście obuwie Joy), butki pink-plastic-fantastic są idealnym dodatkiem podkreślającym i wykańczającym całą kreację. Tak przysłowiowa kropka nad i.
What was I thinking sewing this blouse .....While sewing - not much. That the seams shoud be nice and strong.
And what was I thought decorating the white piece of cotton ........oooo I know that very well :) Almost a year I'm searching for tassels. No matter which colour, I'm already so desperate. But I can't find it - not in dolls size.Well, how long a person can wait.... especially that I was thinking about tassel-blouse for a year and half.I decided to try with ribbons. The result, unfortunately, is not what I dreamed of. Ribon is not a material for a blouse. Maybe mini, mini skirt (I'll try it in the future), but definitely not a blouse.
But what to do when the item is already made.
Well, maybe try to put it together with equally protruding ultra mini skirt from tulle and close the doll back in the cage :)I do not think I need to tell to which group I belong .....Today Summer, with her tousled head in fantastic poses (in my opinion, of course). For this photosession she deserves Oscar or at least a Golden Globe. Although ribbon bluse is a poor project fot living, as a birdy costume performs sensationally :).And this is the first time when pink-plastic-fantastic shoes are perfect for the outfit. Today they finishing the whole creation.
Kolekcja: Bird / Ptaszek
Modelki: Summer
Przy ostatnim wpisie zapomniałam dodać, ze magiczny sesyjny gadżet to nic więcej jak kawałek tektury oklejony drewnopodobną okleiną i dwa kawałeczki kordonka (w moim przypadku, ponieważ klatka jest srebrna, srebrne są również huśtawkowe liny).
Również dodam, że zdjęcia powstały już spory czas temu, ale ze względu na jesienno-zimową aurę na zewnątrz i towarzyszące im bardziej zimowe sesje (w zimowych ubrankach) wykonywane w terminie późniejszym, bardziej pasujące do tego co za oknem, miały w prezentowaniu pierwszeństwo, natomiast te raczej "nie w klimacie" odkładane były na czas odpowiedniejszy lub przerwę w sesjach "na bieżąco".
I oglądając te zdjęcia nasunęło mi się na myśl coś jeszcze. :)
Zupełnie przy okazji, zupełnie nie celowo.
Jakby się tak trochę uprzeć, to mamy kolejny kostium z wyzwania - ubierz bohatera/bohaterkę bajki. O ile oczywiście słowik z bajki o cesarzu, co go w złotej klatce na królewskim dworze zamknął, może być zakwalifikowany do bajkowego bohatera :D
And looking at those pictures I could almost say, that we have third fairy-tale costume. If, of course Nightingale from the fairy tale about the emperor, can be a fairy-tale character :D
Szyjąc samo body niewiele. Żeby boki się zeszły, żeby szwy były ładne i mocne. Za to co ja myślałam ozdabiając ten biały kawałeczek bawełny........
Akurat to, to ja bardzo dobrze wiem :)
Już prawie rok chodzę po pasmanteriach w poszukiwaniu frędzelków. Jestem tak zdesperowana że wzięłabym każdy kolor, ale nie ma. Jak raz jeden, jedyny, pani ochoczo w sklepie z firanami pokazała mi frędzole (bo tam oczywiście frędzle mają), ale tylko się przeraziłam. Może z czegoś takiego na metrową lalkę udałoby się uszyć suknie a'la Scarlet Ohara, ale matko bosko!!, nie dla 21 centymetrowej lali.
No to ileż człowiek może czekać.
Szczególnie że pomysł na frędzlowatą bluzkę chodzi za mną od przynajmniej półtora roku.
Postanowiłam spróbować z moimi tasiemkami. Efekt niestety nie jest taki jaki sobie wymarzyłam. To sztywne, twarde i sterczące włosie. Słabo układa się na bluzce. Istnieje spora szansa że udźwignęłyby bombkową lalkową minióweczkę, i oczywiście sprawdzę to w bliżej nieokreślonej przyszłości, ale jeśli chodzi o górę, nie prezentuje się to najlepiej.
Mądry Polak po szkodzie.
No chyba że mądrzejszy od mądrego i spróbuje zestawić to z równie sterczącą ultra mini z szyfonu i zamknie lalkę znów w klatce :)
I chyba nie muszę dodawać do jakiej grupy ja należę.....
Dziś w roli głównej poczochrana Summer, której za swoją kreację, zarówno tą na sobie, jak i tą którą stworzyła (podczas pozowania) należy się Oskar, albo przynajmniej Złoty Glob.
Bo tasiemkowe body choć na życie jest raczej kiepskim projektem, to jako słowikowy kostium sprawuje się rewelacyjnie :).
No i pierwszy raz od niepamiętnych czasów (pomijając oczywiście obuwie Joy), butki pink-plastic-fantastic są idealnym dodatkiem podkreślającym i wykańczającym całą kreację. Tak przysłowiowa kropka nad i.
What was I thinking sewing this blouse .....While sewing - not much. That the seams shoud be nice and strong.
And what was I thought decorating the white piece of cotton ........oooo I know that very well :) Almost a year I'm searching for tassels. No matter which colour, I'm already so desperate. But I can't find it - not in dolls size.Well, how long a person can wait.... especially that I was thinking about tassel-blouse for a year and half.I decided to try with ribbons. The result, unfortunately, is not what I dreamed of. Ribon is not a material for a blouse. Maybe mini, mini skirt (I'll try it in the future), but definitely not a blouse.
But what to do when the item is already made.
Well, maybe try to put it together with equally protruding ultra mini skirt from tulle and close the doll back in the cage :)I do not think I need to tell to which group I belong .....Today Summer, with her tousled head in fantastic poses (in my opinion, of course). For this photosession she deserves Oscar or at least a Golden Globe. Although ribbon bluse is a poor project fot living, as a birdy costume performs sensationally :).And this is the first time when pink-plastic-fantastic shoes are perfect for the outfit. Today they finishing the whole creation.
Modelki: Summer
Przy ostatnim wpisie zapomniałam dodać, ze magiczny sesyjny gadżet to nic więcej jak kawałek tektury oklejony drewnopodobną okleiną i dwa kawałeczki kordonka (w moim przypadku, ponieważ klatka jest srebrna, srebrne są również huśtawkowe liny).
Również dodam, że zdjęcia powstały już spory czas temu, ale ze względu na jesienno-zimową aurę na zewnątrz i towarzyszące im bardziej zimowe sesje (w zimowych ubrankach) wykonywane w terminie późniejszym, bardziej pasujące do tego co za oknem, miały w prezentowaniu pierwszeństwo, natomiast te raczej "nie w klimacie" odkładane były na czas odpowiedniejszy lub przerwę w sesjach "na bieżąco".
I oglądając te zdjęcia nasunęło mi się na myśl coś jeszcze. :)
Zupełnie przy okazji, zupełnie nie celowo.
Jakby się tak trochę uprzeć, to mamy kolejny kostium z wyzwania - ubierz bohatera/bohaterkę bajki. O ile oczywiście słowik z bajki o cesarzu, co go w złotej klatce na królewskim dworze zamknął, może być zakwalifikowany do bajkowego bohatera :D
And looking at those pictures I could almost say, that we have third fairy-tale costume. If, of course Nightingale from the fairy tale about the emperor, can be a fairy-tale character :D
Labels:
bajkowy bohater,
bird,
fairy-tale,
próby szycia,
spontaniczna sesja,
Summer
czwartek, 12 maja 2016
Bajkowa bohaterka część druga - ARIEL
Kiedy przeczytałam kolejną nominacje do lalkowej bohaterki, poczułam lekka konsternację. "Mała syrenka".
Zupełnie nie tej bohaterki się spodziewałam. Stawiałam na Bellę, czy Kopciuszka, ewentualnie partnerkę Alladyna. Nigdy bym nie pomyślała że wybór padnie na Ariel.
Ba, nawet sama bym o niej nigdy nie pomyślała (choć to odrobinę dziwnie skoro dwa dni przed nominacją miałam jeszcze samą Arielkę w ręku).
Ale ..... lepiej być nie mogło!!!!!!
Co za fantastycznie wyjątkowa nominacja. I jak genialnie trafiona.
Moja ulubiona piosenka Sade to "No ordinary love". A jej teledysk jest właśnie oparty na historii zakochanej syrenki. No i TA sukienka ślubna (wiem, znów ślubna :)), którą mam zawsze przed oczami gdy tylko wspomnę tą piosenkę. Ale to przecież nic nadzwyczajnego, skoro przez dwa lata wiedziałam że właśnie w takiej kreacji wezmę swój ślub.
Czyli projekt mam gotowy :).
Wszystko podane na tacy.
Z drugiej jednak strony, jak tak sobie pomyśleć, takie kopiowanie podpada pod plagiat i jest lekkim przegięciem. W końcu to ma być mój projekt, mój strój dla syrenki a nie konkurs na najlepsze odszycie kreacji z telewizora.
Muszę wymyśleć coś innego. I pięć minut później miałam już zarys nowej kreacji.
Reading second nomination for "dress fairy-tale doll", I felt a small consternation. Hmmmmm "Little Mermaid".Not quite the character I expected. Was thinking rather on Bella, or Cinderella or Aladdin's partner. I never thought that the choice will be Ariel.But ..... it couldn't be better !!!!!!What a fantastic, unique nomination. Brilliant.My favorite Sade song is "No ordinary love". And the video is based on mermaid history. And THAT wedding dress (I know, wedding again :)), which I have always before my eyes whenever I mention this song.
So my project ready :).On the other hand, sewing existing dress is more copying, almost plagiarism. At the end, this should be my project, my outfit for the mermaid
.I have to think of something else. And five minutes later I had the outline of a new creation.
I niestety na tym powinnam zakończyć tą historię.
Bo o ile strój w fazie projektowania podobał mi się bardzo, w trakcie szycia i wyszywania byłam z niego dumna, to już w fazie zdjęć dopadły mnie wątpliwości. Natomiast po sesji sukienki ślubnej pomyślałam że kreacja nadaje się raczej do śmieci niż na bloga. I niezwykle trudno wykrzesać mi teraz odrobine optymizmu w temacie tej kreacji.
And unfortunately, this should be end of this story.
Although I liked this outfit in project phase, liked while sewing and embroidery during photosession I started to have my doubts. And after session with wedding dress, I thought that my creation is suitable more to the garbage rather on the blog. And it is extremely difficult to muster a little bit of optimism.
Czy poszłam w nowoczesność i casualowy styl jak z Czerwonym Kapturkiem?Długo opierałam się temu pomysłowi. Idea spódniczki zakładanej na wąskie spodnie (gdy Arielka chce być znów syrenką) z topem była bardzo kusząca.
Ale przecież tak zrobiłam już z Kapturkiem....
To może lekko uwspółcześnić oryginalny strój Arielki zachowując nawet tą samą kolorystykę. Tylko słabo u mnie z zieleniami i pomarańczami.
A może sukienka? Tak dawno nie było u mnie balowej kreacji (przypominam że sukienka ślubna wraz z sesją powstała już po zdjęciach Ariel w jej/moim stroju)Z drugiej strony rybi ogon jest bardzo kuszący.....
A o co ostatecznie stworzyłam:
Did I went into modernity and casual style as with Little Red Riding Hood?
Well, the idea of skirts worn over slim trousers (if Ariel wants to be a mermaid again) with simple top was very tempting.
But I did that already Riding Hood ....
I can modernize Ariel's original outfit leaving even the same colors. Only I don't have green and orange fabric. This are not my favourite colours. .
Maybe evening dress? Last cinderella-dress Was made long time ago (remember that wedding dress with a session established after photos of Ariel in her / my outfit)
On the other hand fish tail is very tempting .....
And this is what I finaly did:
Kolekcja: Fairy-tale Ariel
Modelki: JJ Joy-Jules
And why looking at those pictures I get impression that it's not working :(
Zupełnie nie tej bohaterki się spodziewałam. Stawiałam na Bellę, czy Kopciuszka, ewentualnie partnerkę Alladyna. Nigdy bym nie pomyślała że wybór padnie na Ariel.
Ba, nawet sama bym o niej nigdy nie pomyślała (choć to odrobinę dziwnie skoro dwa dni przed nominacją miałam jeszcze samą Arielkę w ręku).
Ale ..... lepiej być nie mogło!!!!!!
Co za fantastycznie wyjątkowa nominacja. I jak genialnie trafiona.
Moja ulubiona piosenka Sade to "No ordinary love". A jej teledysk jest właśnie oparty na historii zakochanej syrenki. No i TA sukienka ślubna (wiem, znów ślubna :)), którą mam zawsze przed oczami gdy tylko wspomnę tą piosenkę. Ale to przecież nic nadzwyczajnego, skoro przez dwa lata wiedziałam że właśnie w takiej kreacji wezmę swój ślub.
Czyli projekt mam gotowy :).
Wszystko podane na tacy.
Z drugiej jednak strony, jak tak sobie pomyśleć, takie kopiowanie podpada pod plagiat i jest lekkim przegięciem. W końcu to ma być mój projekt, mój strój dla syrenki a nie konkurs na najlepsze odszycie kreacji z telewizora.
Muszę wymyśleć coś innego. I pięć minut później miałam już zarys nowej kreacji.
Reading second nomination for "dress fairy-tale doll", I felt a small consternation. Hmmmmm "Little Mermaid".Not quite the character I expected. Was thinking rather on Bella, or Cinderella or Aladdin's partner. I never thought that the choice will be Ariel.But ..... it couldn't be better !!!!!!What a fantastic, unique nomination. Brilliant.My favorite Sade song is "No ordinary love". And the video is based on mermaid history. And THAT wedding dress (I know, wedding again :)), which I have always before my eyes whenever I mention this song.
So my project ready :).On the other hand, sewing existing dress is more copying, almost plagiarism. At the end, this should be my project, my outfit for the mermaid
.I have to think of something else. And five minutes later I had the outline of a new creation.
I niestety na tym powinnam zakończyć tą historię.
Bo o ile strój w fazie projektowania podobał mi się bardzo, w trakcie szycia i wyszywania byłam z niego dumna, to już w fazie zdjęć dopadły mnie wątpliwości. Natomiast po sesji sukienki ślubnej pomyślałam że kreacja nadaje się raczej do śmieci niż na bloga. I niezwykle trudno wykrzesać mi teraz odrobine optymizmu w temacie tej kreacji.
And unfortunately, this should be end of this story.
Although I liked this outfit in project phase, liked while sewing and embroidery during photosession I started to have my doubts. And after session with wedding dress, I thought that my creation is suitable more to the garbage rather on the blog. And it is extremely difficult to muster a little bit of optimism.
Ale przecież tak zrobiłam już z Kapturkiem....
To może lekko uwspółcześnić oryginalny strój Arielki zachowując nawet tą samą kolorystykę. Tylko słabo u mnie z zieleniami i pomarańczami.
A może sukienka? Tak dawno nie było u mnie balowej kreacji (przypominam że sukienka ślubna wraz z sesją powstała już po zdjęciach Ariel w jej/moim stroju)Z drugiej strony rybi ogon jest bardzo kuszący.....
A o co ostatecznie stworzyłam:
Did I went into modernity and casual style as with Little Red Riding Hood?
Well, the idea of skirts worn over slim trousers (if Ariel wants to be a mermaid again) with simple top was very tempting.
But I did that already Riding Hood ....
I can modernize Ariel's original outfit leaving even the same colors. Only I don't have green and orange fabric. This are not my favourite colours. .
Maybe evening dress? Last cinderella-dress Was made long time ago (remember that wedding dress with a session established after photos of Ariel in her / my outfit)
On the other hand fish tail is very tempting .....
And this is what I finaly did:
Kolekcja: Fairy-tale Ariel
Modelki: JJ Joy-Jules
I choć niestety, na dzień dzisiejszy to wcale tak nie wygląda, wszystko przemyślane zostało w najdrobniejszych szczegółach.
Krój sukienki miał być łudząco podobny do rybiego ogona, z wielkimi ozdobnymi falbanami jako pięknymi syrenim ogonem.
Sam siateczkowy materiał miał nawiązywać do sieci rybackich pływających w morzach i oceanach.
Choć cekiny bardzo często towarzyszą moim strojom, tym razem były nieodzownym jego elementem, ponieważ miały odegrać rolę pięknych rybich łusek mieniących się w promieniach słońca.
Rękaw, który ostatecznie zupełnie nie układa się tak jak bym sobie tego życzyła, miał być śliczną płetwą grzbietową.
A ponieważ czerwony kapturek miał dosłownie skopiowany zestaw barw ze swojego pierwowzoru celowo tym razem chciałam odejść od tej kolorystyki, ale za to nawiązać do morsko-wodnych podwodnych odcieni.
I tylko czemu patrząc na te zdjęcia odnoszę wrażenie że mi to nie wyszło :(
Although this dress was thought out to the smallest detail,
unfortunately I can't see it.
The shape of the dress had to be similar to the tail of a mermaid
The shape of the dress had to be similar to the tail of a mermaid
Fabric should look like fishing net.
Although sequins are often used in my costumes, this time it was a indispensable element. Sequins were a beautiful fish flakes shimmering in the sun.
Awful sleeve was to be a beautifull dorsal fin of my fish/mermaid.
And because the Little Red Riding Hood has literally copied set of colors, this time I wanted to change them completely, and refer to the submarine shadesAwful sleeve was to be a beautifull dorsal fin of my fish/mermaid.
And why looking at those pictures I get impression that it's not working :(
poniedziałek, 29 lutego 2016
Ubierz bajkową bohaterkę.
I aż chce mi się powiedzieć: W końcu!!!!
Aniu, podjęłam wyzwanie, tak jak obiecałam.
Trochę to trwało, ale tyle czasu potrzeba żeby stworzyć cały świetny strój od zera :P
Oczywiście mogłam próbować wybrać coś z własnego lalkowego pudełka, ale zależało mi na tym żeby moja bajkowa postać była najlepszą z najlepszych.
Na razie nie powiem ani słowa, ciekawe czy się domyślicie kto to jest :)
Finally!!!!
Aniu, I accepted your challenge to create new outfit for fairy-tale character.
Because I was sewed all clothes, it took a little time, but I wanted to have a perfect outfit.
I will not say a word, waiting if you know who is it
Kolekcja: no name
Modelki: Ania
Poznaliście współczesnego Czerwonego Kapturka idącego do babci?
Mam gorącą nadzieję że tak.
Did you recognize Red Riding Hood walking to grandmother?
Hope you did.
Długo się zastanawiałam kogo powinnam wybrać do tego zadania. Wyzwanie było rzucone przy okazji podobieństwa jakiegoś ubranka właśnie do Czerwonego Kapturka, ale z zupełnie nie sprecyzowanym bohaterem do stylizacji. Mogłam wiec puścić wodze fantazji i wybrać sobie kogokolwiek, lub potraktować to bardzo dosłownie i pociągnąć temat Kapturka.
Jak już wiecie, zdecydowałam się na to drugie.
Chciałam, i tak sobie wymyśliłam, że mój Kapturek będzie nowoczesną, elegancką młodą kobietką, odwiedzającą swoją babcię z przerwie a lunch, która niekoniecznie obnosi się ze swoimi ludowo-wiejskimi korzeniami , ale też im nie zaprzecza, przemycając w stylizacji folkowe drobne detale. W końcu trudno odciąć się od korzeni, kiedy leci się do babci przez lasy i knieje :).
Zastanawiałam się czy nie pójść o krok dalej i zmienić jej bazową kolorystykę (oj ciągnęło mnie do niebieskiego, ciągnęło), ale pomyślałam, że to byłoby o jeden krok za daleko. Wystarczy że przeistaczam kaszalotka z niemodną pelerynką w kobietę biznesu.
Biłam się też z myślami, czy słusznie zastąpiłam koszyczek skórzaną torbą, szczególnie, że nie wyszła mi ona tak jak bym tego sobie życzył. Marzyła mi się wielka torba na ramię, a wyszło jak zwykle.
Jestem dumna z płaszczyka. To pierwszy od dawna z odpowiednią szerokością rękawów, schodzący się z przodu, i o odpowiedniej długości. Był moment że i on miał mieć ludowe akcenty, ale za cholerę nie mogłam wymyśleć fajnego wzoru, a przede wszystkim płaszczyk ma duże kontrafałdy więc wzór i tak nie prezentowałby się jak należy. Zrezygnowałam.
Spódniczka to prościzna. Uszyła się prawie sama. A dzięki białej wyszywance (to jest mój ludowy motyw) prezentuje się dla mnie zabójczo.
Koszula - pierwsza udana :). Żałuję tylko że nie zrobiłam jej jako body, nie byłby kłopotów z obciąganiem jej w trakcie sesji. Za to bardzo podoba mi się kołnierzyk i mankiety. Są świetne.
O szaliku/kominie nie wspominam :P
Podobno jestem w nich specjalistką :D ;P.
I wanted her to be a modern, elegant, fashionable young woman, visiting her grandmother (in the forest) during lunch break.
I'm proud of my coat. It's not too short, not too long, with appropriate sleeves.
Skirt is very easy to make. I like this folk detail at the bottom.
Shit - first good looking :)
P.s. Na krótką chwilę wrzucę słów parę po angielsku. Zobaczymy czy to coś zmieni w komentarzach :)
Aniu, podjęłam wyzwanie, tak jak obiecałam.
Trochę to trwało, ale tyle czasu potrzeba żeby stworzyć cały świetny strój od zera :P
Oczywiście mogłam próbować wybrać coś z własnego lalkowego pudełka, ale zależało mi na tym żeby moja bajkowa postać była najlepszą z najlepszych.
Na razie nie powiem ani słowa, ciekawe czy się domyślicie kto to jest :)
Finally!!!!
Aniu, I accepted your challenge to create new outfit for fairy-tale character.
Because I was sewed all clothes, it took a little time, but I wanted to have a perfect outfit.
I will not say a word, waiting if you know who is it
Kolekcja: no name
Modelki: Ania
Poznaliście współczesnego Czerwonego Kapturka idącego do babci?
Mam gorącą nadzieję że tak.
Did you recognize Red Riding Hood walking to grandmother?
Hope you did.
Długo się zastanawiałam kogo powinnam wybrać do tego zadania. Wyzwanie było rzucone przy okazji podobieństwa jakiegoś ubranka właśnie do Czerwonego Kapturka, ale z zupełnie nie sprecyzowanym bohaterem do stylizacji. Mogłam wiec puścić wodze fantazji i wybrać sobie kogokolwiek, lub potraktować to bardzo dosłownie i pociągnąć temat Kapturka.
Jak już wiecie, zdecydowałam się na to drugie.
Chciałam, i tak sobie wymyśliłam, że mój Kapturek będzie nowoczesną, elegancką młodą kobietką, odwiedzającą swoją babcię z przerwie a lunch, która niekoniecznie obnosi się ze swoimi ludowo-wiejskimi korzeniami , ale też im nie zaprzecza, przemycając w stylizacji folkowe drobne detale. W końcu trudno odciąć się od korzeni, kiedy leci się do babci przez lasy i knieje :).
Zastanawiałam się czy nie pójść o krok dalej i zmienić jej bazową kolorystykę (oj ciągnęło mnie do niebieskiego, ciągnęło), ale pomyślałam, że to byłoby o jeden krok za daleko. Wystarczy że przeistaczam kaszalotka z niemodną pelerynką w kobietę biznesu.
Biłam się też z myślami, czy słusznie zastąpiłam koszyczek skórzaną torbą, szczególnie, że nie wyszła mi ona tak jak bym tego sobie życzył. Marzyła mi się wielka torba na ramię, a wyszło jak zwykle.
Jestem dumna z płaszczyka. To pierwszy od dawna z odpowiednią szerokością rękawów, schodzący się z przodu, i o odpowiedniej długości. Był moment że i on miał mieć ludowe akcenty, ale za cholerę nie mogłam wymyśleć fajnego wzoru, a przede wszystkim płaszczyk ma duże kontrafałdy więc wzór i tak nie prezentowałby się jak należy. Zrezygnowałam.
Spódniczka to prościzna. Uszyła się prawie sama. A dzięki białej wyszywance (to jest mój ludowy motyw) prezentuje się dla mnie zabójczo.
Koszula - pierwsza udana :). Żałuję tylko że nie zrobiłam jej jako body, nie byłby kłopotów z obciąganiem jej w trakcie sesji. Za to bardzo podoba mi się kołnierzyk i mankiety. Są świetne.
O szaliku/kominie nie wspominam :P
Podobno jestem w nich specjalistką :D ;P.
I wanted her to be a modern, elegant, fashionable young woman, visiting her grandmother (in the forest) during lunch break.
I'm proud of my coat. It's not too short, not too long, with appropriate sleeves.
Skirt is very easy to make. I like this folk detail at the bottom.
Shit - first good looking :)
P.s. Na krótką chwilę wrzucę słów parę po angielsku. Zobaczymy czy to coś zmieni w komentarzach :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)