niedziela, 19 czerwca 2022

Mini podsumowanie, lub przechwałki instagramowe

Ojej, przegapiłam siedemsetny wpis......😔.
Wszystko przez to że ostatnio miałam dużo na głowie, jeszcze więcej na barkach i plecach.
I przez następny miesiąc lub dłużej  to się nie zmieni.
Czuję że dopiero po dwóch tygodniach wakacji  na wodnym domku na Bali  udałoby mi się naładować moje baterię na normalny "mode".
Ale Bali nie będzie, Bałtyku nie będzie, Hiszpanii też nie.
Musi wystarczyć co musi wystarczyć :)

Oh dear, I missed the 700th entry ...... 😔.
All because  I had lately a lot on my head, even more on my shoulders and back.
And that won't change for the next month or even longer.
I feel that only two weeks of vacation in a water house in Bali  would  recharge my battery to the normal mode.
But there will be no Bali, there will be no Baltic Sea, and neither will there be Spain.
It has to be enough, what has to be enough :)


I dziś nie będę marudziła. Przynajmniej obiecuje że będę się starała nie marudzić. Bo i okazja okrągła (umawiamy się że nie przegapiłam tej rocznicówki), bo i staram się być mniej  samokrytyczna (i pewnie również cudzo-krytyczna) i bo dzisiaj nie będzie dedykowanej sesji a taki misz masz ....

And  I will not whine today .At least I promise to try not to whine. Because there is a special opportunity (we agree that I did not miss this anniversary), because I try to be less self-critical (and probably also less others-critical) and because today there will be no dedicated session, we will have mix

Bo muszę to przyznać, ostatnio jestem częściej na Insta. Tak go krytykowałam, ale .przy ciągłym niedoczasie, taka jedna czy dwie  foty są zdecydowanie mniej time consuming niż blogowy wpis okraszony spamem zdjęciowym :) DO tego gotowe filtry upiększające zdjęcia jednym, czy dwoma ruchami palca....
Czy można chcieć więcej?

I have to admit, I've been more on Insta lately. Yes, I criticized it, but in the constant lack of time, one or two photos are definitely less time consuming than a blog post sprinkled with photo spam :)
Can you ask for more?

No można mieć chęć pogadać, coś wyznać, czy podzielić się jakimiś anegdotkami związanymi z tymi mini sesjami. Dlatego ja dzisiaj pokaże Wam kilka takich fotek, które ze względu na ilość wykonanych zdjęć nie zasługują na cały blogowy wpis, ale kryją się za nimi małe historie :)
I tylko uprzedzam - moja Instagramowa obecność to aż 64 obserwujących, więc prawdziwe instagramerki / prawdziwi instagramerzy, proszę się ze mnie nie wyśmiewać :P 

Yes,  you may want to talk, confess something, or share some anecdotes related to these mini sessions. That is why today I will show you a few such photos, which due to the number of taken photos  do not deserve a whole blog entry, but there are little stories behind them :)
And just be warned - my Instagram presence is as many as 64 followers, so real instagramers, please do not make fun of me: P


Most liked.
Słyszałam kiedyś wywiadu z jakąś piosenką, która powiedziała, że bardzo trudno wybiera się singe, które mają promować nowe płyty, bo odbiór i reakcje fanów / słuchaczy bywają kompletnie zaskakujące i nieprzewidywalne
Tak też stało się sesją pod tytułem Music.
Dla niewtajemniczonych:
biorę często udział w poniedziałkowych wyzwaniach @bella_belladoll. Ta instagramerka wymyśliła sobie cykl wyzwań, który polega na umieszczaniu w poniedziałek zdjęć na ogłoszony wcześniej temat. Przyznaję że to czasem taki mój "guilty pleasure". Lubię te wyzwania, bo budzą moją kreatywność.
Więc przyszedł temat MUSIC...
A ja ?
-ani lalkowych instrumentów, 
-ani lalkowej sceny 
-ani piętnastu sukienek/tog żeby stworzyć Barbiowy chór.
za to 7 lat w szkole muzycznej i dyplom ukończenia państwowej szkoły muzycznej I stopnia :)
A czymże jest muzyka jeśli nie zapisem nut :)
No to zagrałam i zupełnie nie spodziewałam się takiego pozytywnego odzewu. Arkusz papieru, triche czarnej tasiemki, 7 czarnych bluzek i spodni.... nic specjalnego. A do dziś na moim koncie to zdjęcia które zdobyły najwięcej polubień :)

Most liked.
I once heard an interview with a singer and she said that it is very difficult to select singles to promote new albums, because the reception and reactions of fans / listeners can be completely surprising and unpredictable.
This is also what happened with the session entitled Music.
For the uninitiated:
I am a frequent participant in the Monday of @bella_belladoll challenges. This instagramer has come up with a series of challenges that involve posting photos on a previously announced topic on Monday. I admit that it's my "guilty pleasure" sometimes. I like these challenges because they awaken my creativity.

So one day it was MUSIC ...
What to do ?
-nor puppet instruments,
-nor a puppet scene
- not fifteen dresses / gown to create a Barbie choir.
but 7 years in a music school and a diploma of graduation from the state music school of the 1st degree :)
And what is music if not music notes :)
So I played and I did not expect such a positive response. A sheet of paper, a triche of black ribbon, 7 black blouses and pants ... nothing special. And to this day, on my account, these are the photos that won the most likes :)






Water
Następne wyzwanie które miało spowodować że będę błyszczała.....
Lalkowe butelki z wodą mineralną mam. Ale umówmy się, czy taki pomył jest kreatywny? (wiem, może jestem bardzo krytyczna :))
Niestety nic prócz uderwater  nie chciało mi przyjść do głowy. Zresztą przyczepiłam się do tej myśli jak kleszcze do moich kotków, ale każda ludzka sesja w balowych sukienkach pod wodą wygląda bajecznie.
Jednak - na Bali jak już wspominałam nie byłam wiec nie mam zdjęć nurkującej w tych pięknych wodach Barbiochy
Moje wszystkie zdjęcia z jeziornych spacerów są robione jesienną porą, w jesiennych stylizacjach (latem jest tam za tłoczno).
Na basen też nie pójdę.
Zresztą wszystko co napisałam powyżej jest głupie bo nie mam podwodnego aparatu :) Nawet jeśli natychmiast wykupiłabym te wymarzone wakacje na Bali :)
Ale mam w domu przeźroczyste pudełko na buty z Pepco !!!!!!

Żałuję dzisiaj że nie zrobiłam fotek z przygotowania, bo  było z tym sporo pracy - wełniane stelaże nad pudełkiem na lalkę żeby nie wypływała na powierzchnie i żeby sukienkę (z dokładniej zgrabnie pospinana apaszka) mieć do czego podpiąć - bo lalka przecież nie pracuje z tkaniną :).
Przy wlewaniu wody do pudła zalałam pół podłogi, namoknięta apaszka zaczęła mi moczyć komodę (bo wszystko stało na komodzie) pudło okazało się nie takie przeźroczyste jak mi się wydawało, więc do tej skomplikowanej misji musiałam dodać jeszcze oświetlenie led....
a zdjęcia na aparacie wyszły słabo.......]
Byłam taka rozczarowana.... i taka zmęczona tą walką z  wodą

Water
The next challenge to make me shine .....
I have mini bottles with mineral water. But let's agree, is itcreative? (I know, maybe I'm  critical :))
Unfortunately, nothing except "uderwater" wanted to come to my mind. Anyway, I stuck to this thought like ticks tomy cat's, but every human session in ball dresses underwater looks fabulous.
However - as I have already mentioned, I was not in Bali, so I do not have photos of Barbiocha diving in these beautiful waters.
All my photos at the lake are taken in autumn, in autumn stylizations (it's too crowded in summer).
I won't go to the pool either.
Anyway, everything I wrote above is stupid because I don't have an underwater camera :) Even if I would immediately buy this dream vacation in Bali :)
But I have a transparent Pepco shoe box at home !!!!!!

I regret today that I did not take photos of this preparation. There was a lot of work to deal with it - woolen frames above the shoe box to keep doll under and help with dress (a scarf is neatly fastened)  because the doll does not work with the fabric: ).
When pouring water into the box, I flooded half the floor, the soaked scarf began to soak the chest of drawers (because everything was on the chest of drawers), the box turned out to be not as transparent as it seemed to me, so I had to add LED lighting to this complicated mission ...
and the photos on the camera came out poorly .......]
I was so disappointed  and so tired of this fight with the water


Jednak trochę photoshopa, a dokładniej paint.net - i efekt sam mnie zaskoczył

However, a bit of photoshop,  more specifically paint.net, and the final effect surprised me





DO tej beczki miodu dorzucę trochę dziegciu .
Bo tu miało wyć wspaniale a okazało się słabo. No przynajmniej ja jestem rozczarowana.
Tym razem inne wyzwanie i impreza w stylu gothic.
No zupełnie nie ja, zupełnie nie moje klimaty, ale za to jaki fun wyjść ze swojego pudełka.
Styl gothic ... kolor czarny, biżuteria, koronki, zbuntowana księżniczka..
Jakim cudem nie mam czarnych koronkowych sukienek !!!!
Cudem czy nie ale nie mam ani jednej . Z to mam spodnium z bożonarodzeniowej kolekcji dwa czy trzy lata temu. Może się uda.... Coś się doszyje, coś się doczepi.... jakoś to wyjdzie.
Spodnium okazało się za szerokie (miało być takimi leginsami pod koronkowym dołem) i do sesji zostało spięte szpilkami :)
Doszyłam tiulową spódnicę, która miała robić efekt WOW i to zdecydowanie nie wyszło.
Doszyłam tiulowe rękawy, które miały robić efekt WOW 0 i robią :)
Doczepiłam swój prywatny łańcuszek - bo lakowa biżuteria nie przewiduje krzyżyków :)
Poszłam w las z super samopoczuciem. Jeszcze z tym samym samopoczuciem wróciłam do domu, ale jak już zasiadłam do komputerka i zgrałam zdjęcia, entuzjazm opadł.
Nie wiem co, ale cos tu nie zagrało.

To this honey I'm going to add some tar.
Becaue this time it was supposed to be amazing but it ends poorly. Well, at least I'm disappointed.
This time a different challenge: gothic-style party.
Well, not me, not my world at all, but what fun it is to get out of the box.
Gothic style ... black, jewelry, lace, rebellious princess ...
First impression: I don't have black lace dresses !!!!
Miraculously or not, I don't have a single one. At least I have a trouser from my Christmas collection two or three years ago. Maybe it will work ... Something will be sewn, something will be attached ... it will do it.
The trousers turned out to be too wide (it was supposed to be such leggings under the lace bottom) and it was fastened with pins for the session :)
I  sewed on a tulle skirt to create a WOW effect and it definitely didn't work out.
I sewed tulle sleeves to create a WOW and I did it. :)
I attached my private chain - Barbie jewelry does not include crosses :)
I went into the forest feeling great. I returned home with the same feeling, but as soon as I sat down to the computer and copied the pictures, the enthusiasm dissapeared.
I don't know what, but something didn't work here.










I na koniec sesja balowa - glamour - tym razem z okazji jakiegoś osiągnięcia kogoś na instagramie :)
I znów impresja - nie mam sukien balowych !!!
jakim cudem ich nie mam !!!
No akurat tu odpowiedź znam - suknia balowa to dużo pracy, dużo miejsca do przechowywania a tylko jednorazowa sesja.
Ale i tym razem nie jestem w tak beznadziejnej sytuacji - mam niedokończoną małą czarną. To dobra baza do doczepiania i dodawania :)
10 minut i koronkowa góra była już doszyta
20 minut i tiulowy dół został do sukienki doszyty (nawet go nie pocięłam .... stąd ten ogromny tren :)
Opaska na włosy - 5 minut od pomysłu do zawiązania na włosach. 

Tak naprawdę najwięcej czasu zajęło mi przygotowanie czerwonego dywanu i całej scenerii sesji. BO sesja miała mieć ściankę z logo solenizantki/ jubilatki/ organizatorki.
W drukarce tusz wysechł, musiałam wykorzystać elektronikę - telewizor :)
Ukrycie telewizora okazało się największym wezwaniem, i najwięcej się przy tym namęczyłam choć tak naprawdę te schody ledwie widać :)
CDN

And finally  glamor  session - this time it was celebration of someone achievement on instagram :)
And again an impression - I don't have ball dresses !!!
How I don't have them !!!
Well, I know the answer - a ball gown is a lot of work, a lot of storage space and only a one-time session.
But again  I'm not in a hopeless situation - I have an unfinished little black dress. Thid is a good base :)
10 minutes and the lace top was sewn to the dress
20 minutes and the tulle bottom has been sewn to the dress (I didn't even cut it ... this is the reaon for a huge train :)
Hairband - 5 minutes from idea to tying it on doll's hair.

In fact, the most time   it took to prepare the red carpet and the whole session scenery. Because the session was to have a wall with the logo of the celebrating person / organizer.
The ink in my printer dried up, I had to use electronics replacement- a TV set :)
Hiding the TV turned out to be the biggest challenge, and I got tired of it the most, although in fact these stairs are barely visible :)
TBC













niedziela, 12 czerwca 2022

Dziś coś fajnego

Dzisiejszy wpis dedykuję Selince.

Czytałam Twój komentarz, tak naprawdę jeszcze nie wiem co odpowiedzieć, ale dałaś mi trochę do myślenia. Muszę to przetrawić. Ale to co dzisiaj - NAPRAWDĘ udaną sesję - dedykuję Tobie :)


I dedicate Today's post to Selinka.
I read your comment, but I don't really know what to answer, but you gave me something to think about. To digest. Bit for today - a REALLY successful session - I dedicate to You :)

Bo czasem coś mi też wychodzi.
Bo czasem choć coś zupełnie mi nie wychodzi, to i tak w okienku aparatu można prawdę oszukać, choć sama nawet nie wiem jak.
Tylko że dziś magii mi zupełnie nie potrzeba.
Dziś potrzeba mi oklasków, ochów i achów i wora komplementów :)
Magia zadziała się sama.


Because sometimes I do something well.
Because sometimes, even though something does not work out at all, you can actually cheat in the camera window, although I do not even know how.
Only today I don't need magic at all.
Today I need applause, oh's and ah's, and a bag of compliments :)
Magic had happen by itself.


Choć trochę jej pomogłam. W zasadzie przygotowałam pewniaka :)
Bo jak inaczej nazwać pakiet różowych włosów i błękitnych oczu połączonych z bielą i granatem.
I niby niepozorne nic - kurteczka z eko-skóry, bawełniane body i granatowe spodnie biodrówki.


At least I helped my magic a little. In fact, I prepared a success by myslef :)
How else to call a bundle of pink hair and blue eyes combined with white and navy blue.
Nothing inconspicuous - an eco-leather jacket, cotton bodysuit and navy blue hipsters trousers.


Spodnie slim'ki już jakiś czas temu udało mi się ogarnąć. Mam jeszcze drobny kłopot z tyłem - spodnie zawsze wycinam tam za głęboko, ale kompensuje to  kieszeniami.
Umówmy się, kieszenie same w sobie nie są niczym spektakularnym. Dwie dodatkowe warstwy materiał na biodrach lalki, ale ile możliwości pozowania, i ile ton nonszalancji się za nimi kryje....


I've managed to sewn  slim pants some time ago. I still have a minor problem with the back - I always cut my pants too deep there, but I compensate for it with pockets.
Let's be honest, the pockets themselves are nothing spectacular. Two additional layers of material on the doll  hips, but how many poses and tons of nonchalance are hidden behind them ...


Body jest bardzo minimalistyczne. Oprócz mini ważki z koralików przy szui nie posiada niczego innego. Ale jego zaletą jest bardzo, bardzo, bardzo cieniutka bawełna. Tylko raz jeden jedyny udał mi się kupić t shirt z takiego materiału. Ale nadal ich szukam po cenie niższej niż 99,99 pln (bo takie udało mi się znaleźć).


The body is very minimalistic. Apart from the mini dragonfly made of beads, it has nothing else  But its advantage is very, very, very thin cotton. This is the only time I have managed to buy a t-shirt made of this material. But I'm still looking for them at a price lower than PLN 99.99 (because I managed to find tsherts in this price).


Marynarka, jak już wspominałam, powstałą z ekoskóry - bez podszewki, nawet bez podkładania, za to...... zgadnijcie jaki kwiat próbowałam wyszyć cekinami.....
Białe mokasyny /loaery/ lordsy *(wybierz najbliższe prawdzie) dopełniły całości.
I nawet nie musiałam za wiele kombinować z pozowaniem. Stylówa wszystko udźwignęła :).


The jacket, as I mentioned before, is made of eco-leather - without lining,, but ...... guess what flower I tried to embroider with sequins .....
White moccasins / loaery / lords * (choose the closest to the truth) completed the whole set.
And I didn't even have to deal with posing too much. Clothes took care of everything :).


Kolekcja/ Collection: no name

Model: Gigi













Czy zatem jestem  bardzo wymagająca wobec siebie?
Nigdy tak o sobie nie myślę, choć do czasu do czasu to sobie to słyszę.
Po prostu chciałabym by to co powstało w mojej głowie, w realu wyglądało równie dobrze. A że w głowie każdy pomysł, każda kreacja jest "fabulous" życie czasem zderza się boleśnie z wyobrażeniami. 
Szczególnie że oglądam tyle pięknych blogów, tyle pięknych sesji, kreacji czy mebelków robionych przez innych. I wiem że można.


So am I very demanding?
I never think of myself like that, although I hear it from time to time.
I just wish that what was created in my head looked as good in real life. And since every idea, every creation is "fabulous" in the head, life sometimes painfully collides with ideas.
Especially since I watch so many beautiful blogs, so many beautiful sessions, creations or furniture made by others. And I know it's possible.


Poza tym w  świecie ułudy, fake'owych, photoshopowanych rzeczywistości, sztucznych ust, doczepianych włosów czy selfie  z Ikea udających fotki z egzotycznych wakacji, chcę żeby tu było prawdziwie. Żebym miała tu przestrzen do błedów, pomyłek, koślawości. Żebyście, pomiędzy udaną sesja z nową fajną sofą i dzisiejszym pięknym zestawem pośmiali się czase ze mnie i  mojej zza ciasnej spódnicy , a kiedy zdarzy się Wam małą wpadka, żebyście wiedzieli że ja je też zaliczam. I nie jeteście w tym sami :)

To dzisiaj mówię sobie piękne, soczyste, jak najbardziej prawdziwe WOW
A ten kwiatek na marynarce to MAK :)

Besides, in the world of delusions, fake photoshopped realities, fake lips, hair extensions or Ikea selfies pretending to be exotic vacation photos, I want it to be real here. So that I have room for errors, mistakes, lopsidedness here. Between a successful session with a new cool sofa and today's beautiful set, you can laugh at me and my too tight skirt, and when you have a little slip-up, you know that I am the same. And you are not alone in this :)

but today, I am telling myself beautiful, juicy, the most true WOW
And this flower on the jacket is POPPY :).

wtorek, 17 maja 2022

Skopana koszula

I dziś znów 365 dni do tyłu, mamy już późne popołudnie  - słońca nie da się oszukać, sami zobaczycie  :) - na tapetę trafia Cami.

Ja jestem już  wyciśnięta jak cytrynka z pomysłów. W zasadzie chętnie rzuciłabym wszystko i poszła do domu odpocząć od fotograficznego maratonu. Mam tych sesji już po kokardę, zamiast czerpać radość w zasadzie walczę i ze sobą i z lalką, z aparatem i plenerem. Po co mi to?

And today again we are traveling 365 days back, it's late afternoon - you can't fool the sun, you'll see for yourself :) - Cami is my next task.

I am already squeezed out from ideas like a lemon . In fact, I would like to drop everything and go home to take a break from a photo marathon. I have enough of these sessions, and instead of having fun, I basically fight with myself, with the doll, the camera and the outdoors. Why I'm doing it?

No ale jak się specjalnie wzięło urlop na lalkowe sesje, jak się zaplanowało ich 15 to nie pozostaje nic innego jak plan..... zrealizować.
Nawet za cenę gówienka na wyjściu - plan to plan, realizacji wymaga,  a urlop to czas ciężkiej i wytężonej pracy :P

Well, if you take a special day off for dolls sessions, if you plann to make 15 of them, there is nothing else but .. implementation.
Even having shit at the end - a plan is a plan, it requires implementation, and a vacation is a time of hard and intense work ;P

Stylizacja też nie dodaje skrzydeł.
Jeansy jak jeansy - złego słowa nie powiem, to akurat rzeczy które w lalkowym świecie mi wyszły, ale góra.....
Niestety - trzeba to sobie powiedzieć wyraźnie - szycie z materiałów nieelastycznych nie są moją mocną stroną.

Styling does not add wings either.
Jeans like jeans - I won't say a bad word, these are the things I did well, but the top .....
Unfortunately - I have to say it clearly - sewing from non-elastic materials is not my strong site.

Powiem Wam co miało wyjść.
Uwielbiam kratę, to już wiecie :)
No to jest krata, tak uniwersalna że będzie pasowała i dla Pani i dla Pana, i jak na lalkową skalę  wzór  jest dość duży. Brzmi męsko. Pójdę zatem w tym kierunku. Uszyję koszulę.
Ale nie zwykłą - "ukobiecę" ją. Ponieważ materiał jest dość neutralno-surowy, ocieplę koszule głębokim dekoltem. Dekolt Carmen, tylko zamiast falbanek kołnierzyk.
Tak, świetny pomysł. Genialny.

A wykonanie jak zwykle.
Ile ja się namęczyłam z kołnierzykiem..... ile taśmy z klejem namarnowałam żeby kołnierzyk wyglądał jak męski kołnierz z koszuli. I co? 
Absolutnie tego nie widać. I nawet nie wiem gdzie popełniłam błąd.

I'll tell you what I wanted to do.
I love the chequered pattern, you already know that :)
So I have chequered pattern, so universal that it will fit both men and women, and for a doll scale the pattern is quite large. Sounds masculine. So I will go  this direction. I'll sew a shirt.
But not ordinary - I will "pinch" it. Since the material is quite neutralish &rawish , I will warm it up  with a deep neckline. Carmen neckline, only collar instead of frills.
Yes, great idea. Brilliant.

And the performance is as usual.
I got tired  fighting with the collar ..... how much adhesive tape did I use to make the collar look like a male shirt collar. And what?
You absolutely cannot see it. And I don't even know where I went wrong

No i jest jak jest.

ANd it is as it is.

Kolekcja/ Collection: no name
Model: Cami














sobota, 14 maja 2022

Nie zawsze cudo

Tak w zasadzie lato puka już do naszych drzwi, a ja się uparłam na czerń.
No uparłam, i nie chcę tego zmieniać.

A nie chcę bo:
a) nie chcę
b) nawet nie wiecie jak wygodnie jest potrzebować tylko jednego koloru nitek w maszynie. To strasznie oszczędza czas.
c) tak naprawdę "c" nie było, aż nie zaczęłam tego wpisu. Bo może dobrze byłoby mieć jakieś wyróżniające mnie coś?

In fact, summer is already knocking on our door, and I insisted on black fabric.
I insisted, and I don't want to change it.

And I don't want because:
a) I do not want to
b) you don't even know how convenient it is to need only one thread  in the machine. It saves a lot of time.
c) in fact "c" wasn't there until I started this entry. Because maybe it would be nice to have something that distinguishes me?

Stylu nie mam. I raczej nie chcę mieć. Jednym i jedynym założeniem  mojej przygody z lalkami miało być no limits.
Lalki miały ubierać to czego ja nigdy bym nie ubrała. Miały mieć długie boho sukienki i skórzane spodnie, maxi mini i spodnie dresowe do marynarki. Miały chodzić w stanikach połączonych z leginsami.  Miały spełniać moją każdą fantazję.

I have no style. And I don't really want to have it. The one and only assumption of my doll's adventure  was to have no limits.
The dolls were supposed to wear what I would never wear. They were supposed to have long boho dresses and leather pants, maxi mini. jackets mit sweat pants. They were supposed to wear bras combined with leggings. They were supposed to fulfill my every fantasy.


Może moim znakiem rozpoznawczym powinien być kolor. I to czarny. 
Na istagramie nie widziałam jeszcze @Barbie loves black.. Są pink, są colourfull, są plastic, ale nie widziałam black. Z drugiej jednak strony ile sukienek boho można uszyć w czarnym kolorze.... Czy to nie zaczęłoby mnie ograniczać? Tym bardziej że strasznie nie lubię ograniczeń.

Maybe my style should be defined by colour. Black colour.
I haven't seen @Barbie loves black... on insta. I can find @pink Barbie, @plastic Barbie, @colourfull Barbie, but I haven't seen black Barbie. On the other side how many black boho dressess can I saw.... Especially since I really don't like boundaries.

Ale tak na zdrowy rozsadek - po co mi styl?
Po co mi budowanie rozpoznawalnej marki. Na szczęście lalkowy świat w żaden sposób nie stanowi mojego źródła dochodu (jedynie same wydatki:)) ale tak jest OK. Tak jest dla mnie dobrze.
Jeśli kiedykolwiek zostanę zmuszona utrzymywać się z hobby wtedy będę musiała o tym pomyśleć. Na razie  - co i tak jest postępem - fotki z mojej bardzo nowej sesji.
I choć ta stylizacja pokazała się już na instagramie Wam przyznam się do.... co tu mówić, strasznej skuchy z tą stylizacją.

But for common sense - why do I need my style for?
Why do I need a recognizable brand. Fortunately, the doll's world is not my source of income (only expenses :)) but it's OK. 
If I'm ever forced to  live off my hobby then I will have to think about it. For now - which is progress anyway - pics from my very new session.
And although this styling has already appeared on Instagram, I must admit to you ... , it wasn't so good at the beggining.

Po cekinach, wymyślnych sukienkach balowych zachciało mi się klasycznej prostoty w lalkowej garderobie. Nic spektakularnego, nic cekinowego . I co przyszło mi do głowy? spódnica ołówkowa. Na Barbiowej sylwetce będzie wyglądała urzekająco i pięknie. Dodatkowo nie powinna być trudna w uszyciu. Żadnych ozdób, żadnych  plisowań, na dobry początek bez kieszeni. Potem do głowy wpadły krótkie spodenki, dwie pary długich spodni. 

Kiedy myślałam  o topach  widziałam falbanki w każdej  możliwej postaci. Bluzka karmen z falbanką, falbanka przy dekolcie, bogata falbanowa kreza dla bluzki bez ramion i on - podkoszulek z falbanami wokół ramienia, które przechodzi w ramiączka.

After sequins and fancy ball dresses, I wanted classic simplicity in a doll wardrobe. Nothing spectacular, no sequin. And what was on my mind? pencil skirt. It will look charming and beautiful on a Barbie silhouette. Additionally, it should not be difficult to sew. No decorations, no pleats, no pockets for a good start. Then short shorts and two pairs of long pants, popped into my head.

When I thought about tops, I saw frills in every possible form. Carmen blouse with a frill, a frill at the neckline, a rich frill ruff for a blouse without shoulders, and top of the tops - a T-shirt with ruffles around the shoulder that goes into the shoulder straps.

Spódnica, dla względów bezpieczeństwa - żeby Barbie mogła rozstawi nogi dostała tylko rozporek, za to top  pokazał mi fuck'a. Wielkiego soczystego fuck'a. Jeszcze ostatkami nadziei pomyślałam że koraliki go uratują. Elekt ostateczny wyglądał tak:

The skirt, for safety reasons - that Barbie could spread her legs, she only got a fly, but the top showed me a fuck. Big juicy fuck. With the last last hope, I thought the beads would save it. The final elect looked like this:




Słabe to jak nie wiem co....
Gdzie ta klasa, gdzie ta elegancja.
Czy tak ma wyglądać mój powrót???!!!
Zarę rozebrałam i postanowiłam albo wóz albo przewóz.
Za dużą spódnicę zwęziłam maxymalnie - nawet bez dokładnego przymierzenia - na oko. Albo się uda, albo mój come back skończy w śmietniku.

W bluzce pozbyłam się zbyt bogato marszczonej falbanki - tak, doszłam do wniosku że to był właśnie ten błąd który stworzył tego potworka (wyjaśniam: marną podróbkę fajnej bluzki). Postawiłam na wykończenie koronkowe i...
 oceńcie sami.

Weak weak weak....
Where is this class, where is elegance.
Is this what my return is supposed to look like ??? !!!
I undressed the doll and decided to either make somethin incredible or nothing
I narrowed too large skirt to the maximum nly using my eye. Either it works or my come back ends up in the dumpster.

In the blouse I got rid of too richly ruffled flounce - yes, I concluded that it was the mistake that created this monster (I explain: a poor fake of a nice blouse). I opted for a lace finish and ...
judge for yourself.

Kolekcja/ Collection: no name
Model: Zara













Ja naprawdę jestem z tego bardzo zadowolona.

I am really very happy with it.



niedziela, 1 maja 2022

Marynarka na podszewce

Dziś też zapraszam Was w podróż do przeszłości.
Taką trochę wyjątkową bo podwójną.

Pierwszy etap cofnie nas 370 dni.
Dosłownie, dokładnie.
Chciałam zaokrąglić  to do 365 dni. 365 brzmi zdecydowanie lepiej niż 370 dni, a przynajmniej brzmiało, do czasu premiery pewnej okropnie niskich lotów prozy, która haniebnie doczekała się jeszcze przekładu na szklany ekran.
Który na marginesie obejrzałam we fragmentach.

Today, again, I invite you on a journey to the past.
A bit special because it will be double journey.

The first stage will set us back 370 days.
Literally, exactly.
I wanted to round it to 365 days. 365 days sounds definitely better than 370 days, or beeing more precisely, sounded better until the premiere of a kind of terribly low-flying prose, which was disgracefully translated into a glass screen.
Which I have seen in fragments.


Więc cofamy się o 370 dni na wycieczkę z aparatem. Pogoda jest dokładnie taka sama jak dzisiaj. Kiedy słońce wyszło zza chmur robiło się miło i przyjemnie, ale było zza czego wychodzić, więc większość sesji spędziłam pozapinana po zęby.
Niestety Barbiocha nie miała tyle komfortu co ja.

So we're going back 370 days for a short trip with camera. The weather is exactly the same as it is today. When the sun came out from behind the clouds, it was getting nice and pleasant, but there was a lot to came out behind. So I spent most of the sessions buttoned up to my teeth.
Unfortunately, Barbiocha did not have as much comfort as I did.

I tu zabieram was w kolejną podróż tym razem duuuuużo dalej, tak dalej, że nie jestem w stanie podać konkretnej daty. Niech wystarczy nam bardzo ogólny szacunek, ale mimo że to dana szacunkowa, przynajmniej dla mnie jest i tak spektakularna, bo to około 2500 dni.

And here I'm taking you on another journey, this time muuuuuuuuuuch further, that I 'm even not able to give You a specific date. A very general estimate needs to be enough for us, but despite the fact that it's an estimation, at least for me it is still spectacular, because it is about 2,500 days.


Zaczynając dorosłą historię z lalkami byłam bardzo ambitna. Wygląda na to że dużo bardziej niż dzisiaj......
Naprawdę.
Zasiadając po raz pierwszy do maszyny w moich planach od samego początku miałam uszycie marynarek na podszewce, jeansowych katan, sukienek na podszewkach. To miała być garderoba z najwyższej półki.
A gdzie dzisiaj jestem?
W bawełnianych t-shirtach......

I was very ambitious starting my adult history with dolls. It seems I was much more than today ......
Really.
When I sat down to  sewingmachine for the first time , from the very beginning I wanted  to sew lined jackets, denim katanas, and lined dresses. It was supposed to be a top-shelf wardrobe.
Where am I today?
In cotton t-shirts ......

Jednak jesteśmy 2500 dni temu a ja szyję właśnie marynarkę, która tak naprawdę nie miała chyba jeszcze swojej godnej premiery.
Szczerze nie pamiętam co w niej nie gra. Coś jednak musi nie grać, skoro dziś jest jej pierwszy raz. Obstawiam problemy z podszewką, sztywne czarne wykończenie i grubość materiału.
Ale to tylko przypuszczenia....
Skromy T-shirt to próba (nieudana) przerobienia oryginalnej sukienki BMR'ki
Leginsy to oryginalne spodnie MTM.

However, we are 2500 days ago and I am sewing a jacket that has not really had premiere yet.
I honestly don't remember what's wrong with it. But something must went wrong, since today is first time for this jacket. I bet on lining issues, a stiff black finish and material thickness.
But that's just a guess ....
The modest T-shirt is an attempt (unsuccessful) to remake the original BMR dress
Leggings are original MTM pants.

Kolekcja/ Collection: no name
Model: Riri