niedziela, 17 września 2017

ola nas stumykiem

Mogę zaryzykować stwierdzeniem że dzisiaj pokażę wam jedną z najbardziej, o ile nie najbardziej romantyczną odsłonę Oli. I choć jest u mnie często (aż sama się już zaskakuję faktem że w tak krótkim czasie jej pobytu i mnie, tak wiele udało nam się razem zrobić, eeeech chyba te beztroskie lata wolności już nigdy nie wrócą) to zazwyczaj ubierałam ją bardzo neutralne, casualowo prawie niezobowiązująco. Za to dziś będzie seksownie, cukierkowo, kobieco, sensualnie... wprost do schrupania.

Today I'll show you one of the most, if not the most romantic Ola's side. And although she is  quite often here (now even I'm surprised that in such a short period time beeing with me, so could make soo much together, eeeeeeeehhh  those carefree years of freedom will never come back), usually she was dressed very neutral amd casual . But today, for change, it will be sexy, sweet, feminine, sensually ... just to eat it :)

Co jest lekko niepokojące (czyżby pierwsze jaskółki demencji starczej?) to fakt że prawie nie pamiętam kiedy tą sesję zrobiłam. Gdyby nie fakt że Ola była u mnie tylko raz i to w czasie zdecydowanie zimowym (sesja na nartach w śniegu) patrząc na tą sesję mogłabym nawet kłócić się że zdjęcia były robione późną wiosną. Aż trudno uwierzyć jak łaskawą okazała się dla nas zima tamtego roku. Jeszcze trudniej będzie Wam uwierzyć że podczas tych zdjęć ja strasznie marzłam z braku rękawiczek w dłonie, cały czas lodowaty wiatr śmigał mi po nerkach (ta wiecznie skulona i przykucnięta pozycja wymuszona przez 30 centymetrów modelkowego ciałka) a palce u nóg szczypały z zimna.
Za to Ola......
Nigdy byście nie poznali że latała po mrozie ledwo odziana :) Taka z niej profesjonalistka :D

What is slightly disturbing (could it be the first sign of dementia?) is the fact that  I almost can not remember when I did this session. Hopefully Ola was with me only once, and it was definitely winter (skiing session in the snow) but looking on this session I could even argue that the photos were taken in late spring. It's hard to believe how gracious  was the winter for us last year. It's even more difficult to believe that during this session I was freezing terribly from lack of gloves on my hands, from icy wind darted me kidneys (the hunched and crouched position because of  30 centimeters dolls body) and the toes pinched with cold.

But Ola ......

You would never recognise that she was barely dressed :) Such a professional model :D
 


Kolekcja: no_name
Modelki: Hope















Sukieneczka sama w sobie to nic szczególnie nadzwyczajnego. Kawałek bawełny zszyty w jednym miejscu. Ale:
- po raz pierwszy i ostatni udało mi się wyciąć tak śliczną linię dekoltu, tak seksowną, tak idealną. Gdybym była facetem a na mojej drodze stanęłaby laska w takiej sukience, która w zasadzie nie pokazuje nic, a jednak pokazuje prawie wszystko to nasza znajomość na pewno nie zakończyłaby się tylko  na zwykłym "cześć" :P
- kołnierzyk - powiem tylko tyle bo cóż jeszcze mogłabym dodać. Zdjęcia mówią same za siebie :) Po prostu mont everest moich umiejętności :)
Jest też płaszczyk. Niby nic takiego. Wiosenna okrycie, bez szaleństwa, bez podszewki -prościzna po najmniejszej linii oporu.
A jakoś w tym trio z Olą i sukienką prezentuje się nadzwyczaj ładnie.

Dress itself is nothing particularly unusual. A piece of cotton sewn together in one place. But:
-For the first and last time I was able to cut "neckline" so beautiful, so sexy, so perfect. If I was a guy and on my way I would see such a dress(on a woman), which basically shows nothing, but shows almost everything it wouldn't ended  on the usual "hello": P

- Collar - I can only say so much because what else to say. The pictures speak for themselves :) Just mont everest of my skills :)
There is also a coat. Apparently nothing. Spring coat, without insanity, without lining -piece of cake
And somehow in this trio with Ola and dress, coat looks extremely
nice.


I tylko nie wiem dlaczego za każdym razem kiedy patrzę na te zdjęcia myślę o Wielkanocy.
I just do not know why every time I look at these pictures I think of Easter



6 komentarzy:

  1. No woooow, ale fajna sesja, lekka, wiosenna(bo nie przekonasz mnie, że to zima).. w zasadzie słowo w słowo jak w Twoim opisie :) Kieca miodzio, od tej kiecusi jesteś oficjalnie mistrzynią dekoltów bocznych! W zasadzie zważywszy na prostotę kroju jest po prostu genialna. Ma cudowny kołnierzyk i co trochę fotografie ukryły skos na spódnicy. Do tego ten płaszczyk !! jest śliczny !! ma fajna fakturę i kolor i zawsze mnie zdumiewa jak dokładnie je odszywasz. Brawa za sesję :) ag

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do dzisiaj nie udało mi się powtórzyć takiego kołnierzyka.....
      Obym nie stała się mistrzynią jednorazową :(

      Usuń
  2. Gdybyś nie napisała że to zima to nie uwierzyłbym. Bardzo udana sesja, wiosenna i cukierkowa, ale nie przesłodzona dg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. choć świetnie pamiętam ten mróz, prawda że udało mi się Was oszukać co do pory roku tą stylizacją?

      Usuń
  3. Kobieco, seksownie i do schrupania dg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli jednym słowem: truskawkowe lody w rożku?

      Usuń